Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

POWOŁANIE KAPŁAŃSKIE

Mojżesz wyświęcił na Arcykapłana swego brata Aarona, na kapłanów zaś jego synów. Od tej pory wszyscy synowie kapłana byli kapłanami. Mieli specjalne obowiązki i przywileje. Nie mógł zostać kapłanem ten, kto nie pochodził z pokolenia Lewiego, z rodziny Aarona.
Pan Jezus nie zwracał uwagi, z jakiego pokolenia pochodzi powoływany na Apostoła. I teraz kapłanem może zostać każdy, kto: 1° szczerze pragnie tej godności i ma dobrą intencję, 2° komu Pan Bóg dał odpowiednie zdolności i 3° władza kościelna potwierdzi to powołanie. Otrzymawszy Święcenia Kapłańskie będzie mógł udzielać sakramentalnego rozgrzeszenia i odprawiać Mszę Świętą. W tych dwóch czynnościach nikt go nie zastąpi: ani najświętszy, ani najmądrzejszy, ani najsilniejszy człowiek. Dokonuje tego tylko ten, któremu Ksiądz Biskup namaścił jego ręce i włożył swoje ręce biskupie na jego głowę.

* * * * *


Dziesięcioletni chłopcy już przygotowywali się do Kapłaństwa. Byli pewni, że Pan Bóg ich powołał.
- Mnie ciocia powiedziała, że ja mam powołanie i księdzem zostanę.
- Ja codziennie modlę się, abym został kapłanem i jeździł na religię takim samochodem, jak nasz ksiądz.
- Teraz mój brat nie chce mnie w ogóle słuchać, ale jak zostanę księdzem, to nawet nie będzie mógł pisnąć, jak go będę uczył podczas niedzielnej Mszy Świętej. A kazania będę mówił specjalnie dla niego, wszystkie złośliwości mu przypomnę.
- Chcę być księdzem, bo ksiądz może jechać nawet do Australii, Ameryki i do Afryki, a ja lubię podróżować.
- A ja po prostu chcę być księdzem!
- Ale dlaczego?
- Nie wiem. Po prostu chcę.

* * * * *

Dzisiaj mam takie pytania:
czy chciałabyś, aby twój brat został księdzem?
Odpowiedź z uzasadnieniem prześlij do mnie, chociaż stopnia ani nagrody na ziemi nie będzie (por. Mt. 6,1).

Napiszcie do mnie :Mail do Autora


Dzieci odpow
iadają:


Tak, chcę, aby mój brat był księdzem.

Tak, bardzo chciałabym, żeby mój brat został księdzem, ponieważ nauczałby mnie. Mówiłby mi, czy robię dobre rzeczy, czy złe. Nie po to, żebym się pochwaliła koleżankom, że mam brata księdza, ale bym im mówiła, jak to dobrze jest, kiedy brat-ksiądz jest, jak Chrystus, który powołuje ludzi do robienia dobra oraz dobrych uczynków. Moja miłość do niego by się nie zmieniła, ale bardziej bym pokochała Jezusa Chrystusa.
Gdyby mój brat chciał zostać księdzem i gdyby miał powołanie, nie przeszkadzałabym mu w dążeniu do celu. Wręcz przeciwnie, modliłabym się za niego, aby Bóg przyjął go z otwartymi ramionami.
Mój kuzyn chce zostać księdzem, a ja bym mu nie zabroniła. Mój kuzyn chodzi już w habicie.
Dobrze byłoby mieć w rodzinie księdza. Gdyby jego marzeniem było zostać księdzem, to zachęcałabym go jeszcze bardziej.
Tak, bo w rodzinie byłby większy kontakt z Bogiem. Pod warunkiem że Pan Bóg by go wezwał.
Zostać księdzem, czyli mieć powołanie do służby apostolskiej, to szczególny dar Boży. Myślę, że jest to ogromne wyróżnienie być robotnikiem w wielkiej winnicy Kościoła. Bardzo bym chciała, aby mój brat został księdzem. Uważam, że to, iż on nim będzie, dotyczy również mnie i całej rodziny. Od jego decyzji też zależy przyszłość mojej rodziny. Ponieważ moja rodzina dzięki temu staje się bliżej Boga, więcej Go doświadcza bądź dostrzega w życiu swojego członka. Myślę, że jest to ogromna tajemnica. Może gdzieś każdy chciałby, aby ktoś z jego rodziny był księdzem. Myślę, że to nawet taki zaszczyt dostąpić takiej godności, ale nie umiem tego wyrazić słowami. Ja chyba też nie napisałam wyczerpująco na ten temat, ale akurat teraz tak myślę. Cieszę się również, że Bóg obdarza wielu ludzi takim powołaniem, wspaniałym powołaniem. I za to CHWAŁA PANU!!!
Chcę, żeby był księdzem, ponieważ słucha moich rodziców pomaga ludziom, mamie i tacie i dlatego, że będzie odprawiał Mszę Świętą. I nadaje się na księdza.
On by robił dobre uczynki, pomagał innym ludziom, też by mógł się modlić za wszystkich chorych i niepełnosprawnych, byłby bliżej Boga.
W naszej rodzinie pogłębiłaby się nasze wiara i ja bym codziennie chodził na Mszę Świętą z jego obecnością.
Mogłabym poznać nowych księży. Gdybym miała kłopoty z religią, mógłby pomagać mi w nauce. Nauczyłby się, jak być dobrym dla ludzi, miłym i często by się modlił, a jak przyszedłby do domu, to by mnie nie bił.
Mój brat lubi wszystko święte i wszystkie rzeczy poświęcone, lubi się modlić, lubi uczęszczać jako ministrant, słucha wszystkiego, co powie siostra na katechezie i nosi dużo rzeczy świętych do szkoły i wszędzie indziej, i długo się modli. Mój brat jest tego samego zdania.
Chciałabym, aby mój brat był księdzem dlatego, ponieważ mógłby odnaleźć nową drogę życia, wniósłby także do naszej rodziny miłość i zrozumienie. Mógłby nawrócić wielu ludzi niewierzących i oddać swe życie Bogu. Chociaż nie mógłby mieć ani żony, ani dzieci, jego rodziną byliby wszyscy wierzący ludzie. Mógłby otrzymać wiele łask. Mógłby znaleźć ukojenie w modlitwie.
Ja chciałabym, żeby mój kuzynek był księdzem, bo gdy nam się nudzi, no to bawimy się w kościół. Mój kuzyn jest księdzem, a ja jestem człowiekiem, który ma przyjść do Komunii Świętej. Kuzyn zawsze przynosi kieliszek z ogórkami i wtedy, gdy zjem wszystkie ogórki, to kończymy na tym zabawę.
W mojej rodzinie chcą mieć księdza i żebym ja mogła zwiedzić klasztor. Ale on się do tego nie nadaje.
Mało się uczy i jak zostałby księdzem, to by musiał chodzić na studia. Mój brat się nie modli, a tak by musiał modlić się codziennie dwie godziny. Gdy Pan Bóg modlił się na Górze Oliwnej, to tak samo mój brat przed krzyżem będzie cały dzień modlił się, dlaczego mnie bił i nie słuchał mamy i taty.
Chciałabym, żeby mój młodszy brat, który chodzi do pierwszej klasy, żeby był księdzem dlatego, że nareszcie będzie grzeczny i w kościele będzie dużo śmiechu!!! Także mój starszy brat Michał, który chodzi do klasy piątej, bo też by było dużo śmiechu i też byłby grzeczny.
W przypadku, gdybym miała brata, uważam, że jest to jego dowolny wybór. Na pewno nie byłabym przeciwna jego decyzji, lecz wspierałabym go modlitwą i pomagałabym mu w zależności od jego potrzeb. W pewien sposób czułabym się zaszczycona, iż Bóg wybrał tak kogoś bliskiego memu sercu do swojej służby.
Tak, chciałabym dlatego, bo mój brat jest bardzo niegrzeczny i coraz bardziej jest pyskaty, źle się uczy, a gdyby został księdzem, to chyba by się zmienił i nie doprowadzał mamy i taty do złości. Mama jest bardzo chora i często traci przytomność ze złości. Chciałabym, żeby to w końcu się zmieniło.
Ja bym chciał, żeby mój brat został księdzem dlatego, że by spowiadał, pomagał biednym ludziom, byłby znany w całym Kościele, byłby świętszy, mógłby nawet odprawiać Msze Święte. Dawałby swoje pieniądze, żeby kupić dla innych jedzenie i ubrania, nawet dla kościoła, żeby kościół był piękny, żeby było ciepło i przytulnie. Ale nie wiem, czy on chce być księdzem.
Chciałbym, żeby mój brat był księdzem, bo chcę, żeby mój brat był blisko Boga, bo czasami to się nie modli, a jak ja mu mówię, żeby się modlił, to on mi mówi, że jutro, a tak, jakby był księdzem, to by się modlił i był dobry dla wszystkich. Kocham go, ale czasami mnie denerwuje. Bardzo bym chciał, bo chyba ja też nim zostanę, ale na razie jestem ministrantem, kocham Boga i chcę, żebym był przy Nim blisko.
Mój brat jest ministrantem i z radością chodzi na Mszę Świętą. Ale on nie chce i nie wiem, dlaczego. I dlatego też, bo ksiądz idzie do nieba, a ja chciałbym, żeby on poszedł do nieba.
Byłabym pewna, że kroczy po drodze dobra. Na pewno mógłby mi dopomóc w różnych sprawach trudnych z wiarą. Miło wiedzieć, że ktoś z rodziny w szczególny sposób poświęca się Bogu.
Mogłabym zobaczyć, jakie jest życie księdza i poznać bliżej Pana Boga. Mój brat nie chciałby zostać księdzem, ale ja bym chciała, bo "kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie".
Mój brat chciałby zostać księdzem, ponieważ słucha rodziców, ma dobre serce, opiekuje się chorymi zwierzętami i pomaga starszym. Interesuje tylko kościół i ksiądz też mu powiedział, żeby został księdzem.
Chciałabym dlatego, że ksiądz jest dobry, a mój brat jest niegrzeczny, dużo przeklina, mnie wciąż bije. A tak byłby spokojny, by nie kłamał i oszukiwał, byłby świętym i nie był taki bezczelny i powiedziałby mi, jak żyje się, kiedy jest się księdzem.
Chciałabym, żeby mój brat został księdzem dlatego, że byłby grzeczny, nie biłby się, nie rozkazywał mi, nauczałby w kościele wszystkich ludzi, chodziłby do chorych i pomagał im. Chodziłby po kolędzie, dawałby śliczne obrazki. Tyle o bracie.
Mój brat jest pobożny, miły, fajny i kochany też, ponieważ kocha, jest posłuszny Panu Bogu i codziennie modli się rano i wieczorem. Także chodzi na zbiórki ministrantów i bardzo pomaga innym. I wierzy w Boga i Jezusa. Ksiądz go lubi i go chwali.
Jako ksiądz mój brat jeździłby do innych krajów nauczać religii. Dlatego zbliżyłby innych do Boga. Może bym tęskniła za nim, ale byłabym z niego dumna, że mój brat jest księdzem i pomaga ludziom.
Mój brat bardzo kocha Boga, chodzi do kościoła, spowiada się i regularnie chodzi na katechezę. Myślę, że może kiedyś zostanie księdzem. I ja mogłabym się wyspowiadać, udzieliłby mi ślubu i komunikował.
Ja kocham księdza i mojego brata, bo mój brat jest kochany, on tak kocha Pana Jezusa i nie opuszcza żadnej Mszy Świętej. Bo mi daje zawsze wszystko, co ma. Zawsze w niedzielę widziałabym go na Mszy i nie musiałby się zajmować dziewczynami.
Byłby blisko Boga. I pouczał całą moją rodzinę o Bogu. A również pocieszał bliskich w niedoli, pomagałby ludziom i głosił Ewangelię oraz po śmierci poszedł do nieba. A gdyby była wojna, to by pomagał ludziom.
Tak!!! Bo stałby się pobożniejszy, grzeczniejszy i zdobyłby wielką wiedzę religijną. Zacząłby ładniej odzywać się do rodziców. Uczyłby całą moją rodzinę religii.
Ja bardzo bym chciała, żeby mój brat był księdzem dlatego, że jakby przyszedł ze Mszy Świętej, to by mi wszystko opowiedział, co było na Mszy Świętej, a ja bym nie musiała chodzić do kościoła i bym się mogła wyspowiadać w domu.
Mój brat umie się modlić, chcę, żeby służył Bogu. Ksiądz jest dobry i uczy o Panu Bogu. I ksiądz wygłasza Mszę Świętą w kościele. Nauczyłby mnie różnych rzeczy i jak byłabym duża, mogłabym zostać zakonnicą.
Wtedy by mnie nauczył jakichś innych modlitw i jeszcze dużo, dużo modlitw. Lubi odprawiać Mszę w domu i marzy o tym. Chciałabym, żeby spełniło się jego marzenie.
Teraz mnie bije i jest nieznośny, mówi brzydkie słowa, dużo przeklina, a wtedy nie mógłby mówić i tam by się dobrze zachowywał, nie mógłby mnie bić i prowadziłby Mszę Świętą.



Nie, nie chcę, aby mój brat był księdzem.
Gdybym miał brata, to nie chciałbym, żeby był księdzem, bo by musiał wyjechać na misje. I nie wiadomo, w jakiej byłby parafii.
Teraz nie chcę, aby mój brat poszedł na księdza, bo bardzo moją rodzinę kocham. I bym musiał chodzić do kościoła.
Mój brat jest dzieckiem specjalnej troski, nawet gdyby był zdrowy, to i tak nie zgodziłabym się.
Nie chciałabym, aby mój brat został księdzem. Ale gdyby się już zdecydował, nie stawiałabym mu przeszkód.
Mając brata nie chcę, aby został kapłanem, ponieważ uważam, że go do tego nie ciągnie. Ale gdyby miał on powołanie, nie stawiałbym oporu.
Ja bym nie chciała, żeby mój brat był księdzem, bo ani nie może się ożenić, bo jak by był księdzem, to by musiał być całe życie księdzem. Ja bym już wolała, żeby mój brat był ministrantem, bo by się mógł ożenić.
Nie pomagałby mi w zadaniu i dlatego że ja bym się nudził. Nie grałby ze mną w gry, bo by nie miał czasu, bo by był samotny i ja również.
Jak bym chciał do niego jeździć, on byłby w kościele i dlatego, że też by mnie nie odwiedzał. Nie byłby wolny. Nie mógłby być razem z całą rodziną w domu, tylko w klasztorze razem z innymi księżmi i siostrami zakonnymi. A teraz ja nie miałbym się z kim bić.
Ja chcę, ale on się do tego nie nadaje i nie chce.
Niekiedy się kłócimy i bijemy, ale brakowałoby mi go. Nie miałabym się z kim bawić w domu i nie miałby mi kto pomagać i dawać ściągi. Rzadko bym go widywała, a jak bym była chora, a to by było w niedzielę, to on by był w kościele i by ciągle go nie było.
Na niedzielę musiałby przygotować Mszę Świętą, a on jest leniwy i lubi grzeszyć.
Bardzo bym chciała, żeby wyszedł za mąż i miał dzieci. Chciałabym być ciocią i bawić jego dzieci.
Nie chciałbym, żeby mój brat był księdzem, bo nie miałbym brata. Dlatego, że on jest fajny i kochany. Mój brat nie chciałby być księdzem, bo my byśmy się nie spotykali. A on chce być z bratem. Chce mieć kochanego brata. Mój brat chce być sportowcem, a wiem, że wierzy w Boga. Mój brat mówi, że będzie mnie kochał. Zapytam się go, czy chce być księdzem. Ale wiem, że się nie zgodzi.
Nie mogłabym się z nim czasem spotykać. I chodzić na spacery. I jak bym przyszła do niego, to bym nie miała co robić. I więcej bym go widziała w kościele, a nie w domu. I nie miałby rodziny. I przestałby chodzić na judo.
Ksiądz jest dobry, ale nie chcę, bo mój brat i tak może być dobry i nie musi być księdzem. Nie mógłbym go odwiedzać, a gdyby miał rodzinę, to mógłbym jeździć do niego, by zobaczyć jego dzieci. Byłbym też wtedy wujkiem. Mój brat także jest mało pobożny.
Mój brat nie chciałby zostać księdzem, bo nie ma tam miejsca dla niego.


Nie bardzo wiem, czy chciał(a)bym.

Do końca nie jestem pewna, ale chyba nie. Po pierwsze, bo kiedyś ja będę chciała zostać ciocią, a moi rodzice dziadkami, a że księża nie mogą mieć dzieci, byłoby to niemożliwe. A po drugie, sam mój brat w przyszłości chce założyć własną rodzinę. Gdyby jednak zmienił zdanie i chciał zostać księdzem, na pewno uszanowałabym jego decyzję.
W pewnym sensie chciałabym, aby mój brat został księdzem, a znowu z drugiej strony nie chciałabym, aby poszedł do zakonu. Mam tylko jednego brata i mimo, że czasem się bijemy i kłócimy, to w głębi duszy bardzo go kocham i nie wiem, co bym zrobiła, gdybym miała go stracić, a przecież gdyby poszedł do zakonu, to widziałabym go raz na jakiś czas. Widywałabym się z nim po prostu bardzo rzadko.
Gdyby mój brat chciał, nie odradzałabym mu, ale nie wiem, czy sama chciałabym, aby on został księdzem.
Jeśli on chciałby zostać księdzem, to czemu nie? To jest tylko i wyłącznie jego sprawa. Jeżeli zdecyduje się na takie życie, niech żyje. Tylko że on się do tego nie nadaje.
Chociaż nie mam brata, myślę, że jeżeliby miał tak głębokie powołanie, chęć, to z wielkim żalem przyjęłabym go na nowo do swego serca. Jeżeliby tego bardzo pragnął i chciał. Myślę, że tu potrzeba czasu.
Ja nie wiem, czy mój brat chce być księdzem. To już zależy wyłącznie od niego. jeżeli chce, nie mam nic przeciwko temu, ale do niego to niepodobne.
Gdybym pisał swoje nazwisko, to bym napisał, że chciałbym, aby mój brat był księdzem. Bo byłoby mi głupio, że napisałem tak, a nie inaczej. Przecież uczęszczam na religię, ale nie podpisuję się i nie chcę, aby mój brat był księdzem. Czuję, że każdy by się ze mnie śmiał.
W pewnym sensie tak, lecz nie wiem, jak będzie bez niego i jakby się rodzice zachowali. Dla mnie byłoby smutno, zawsze w domu słyszy się jego krzyki, ale gdy chciałby się oddać Kościołowi, nie miałabym nic przeciwko temu.
Ja bym chciała i nie chciała, żeby mój brat został księdzem. Bo gdyby był, to by miał większą wiarę. A gdyby nie był, to może i ja bym bawiła jego dzieci.



Drogie Dzieci!
Przed wielu laty, na Madagaskarze, spotkałem katechetę, który zachęcał młodzież do życia zakonnego i kapłańskiego, ale swojemu synowi nie pozwolił nawet wspominać o Seminarium. Wraz z malgaskimi siostrami zakonnymi napisaliśmy i daliśmy mu taką modlitwę, oczywiście w języku malgaskim:

Boże, który widzisz moją radość z uczestniczenia w uroczystościach święceń kapłańskich i ślubów zakonnych, pomnażaj wciąż tę moją radość licznie powołując młodych do swojej służby, tylko nie ukradnij mi mojego dziecka. O to Cię proszę przez Chrystusa, Syna Twego. Amen.

Ten katecheta był podobny do drogowskazu: pokazuje kierunek, ale sam stoi w miejscu. Dlaczego kapłanami mają zostać inni, a nie jego syn?

Dlaczego kapłanem ma zostać mój kolega, kuzyn, brat, a nie ja?




 
 
GÓRA STRONY