Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

POWOŁANIE ZAKONNE

Do pracy (po maturze) nie chodzę, na prośbę mojej siostry zostaję rok w domu, aby przypilnować jej dzieci, gdy ona idzie do pracy. A dzieci są małe: 5 lat, rok i cztery miesiące, a trzecie zaledwie 8 dni, bardzo są zadowoleni, bo urodziła się im córeczka, tak jej pragnęli. Ja teraz jestem całymi dniami w domu. Co będzie za rok, to jeszcze nie wiem, może do pracy, a może do klasztoru, sprawy się ważą... Zawsze staram się trzymać blisko Pana Boga, chciałabym zawsze, ażeby tam, gdzie ja jestem, i On był, nasz Pan. Byłam w klasztorze na rekolekcjach dla młodzieży. Jest tam tak, jak sobie wyobrażałam klasztor. Rozmawiałam z siostrami i są bardzo szczęśliwe, opowiadały mi, jak się wybierały do klasztoru i jak im rodzice zabraniali, podobnie jak mnie, teraz dopiero to rozumiem, dlaczego rodzice zabraniają mi pójść do klasztoru. Na pewno jakbym chciała wyjść za mąż, to by mi nic nie mówili. Każda matka pragnie szczęścia swojej córki. Oni tego nie rozumieją, gdyż największym szczęściem jest poświęcić się Bogu i Matce Najświętszej. Oni mogą mi zabraniać, ale i tak wiedzą. że mi nie przeszkodzą, bo Bóg chce, żebym się poświęciła Jemu i tak będzie, jak On chce. Słyszałam już różne pogłoski, ja tylko wiem jedno, że Bóg mnie powołuje i dał mi tę łaskę do klasztoru, z czego jestem Mu bardzo wdzięczna.

* * * * *

Dzisiaj mam takie pytania:
czy chciałbyś, aby twoja siostra została zakonnicą?
Odpowiedź z uzasadnieniem prześlij do mnie, chociaż stopnia ani nagrody na ziemi nie będzie (por. Mt. 6,1).

Napiszcie do mnie :Mail do Autora

Szczęść Boże !

PS. Jeżeli chodzi o przeszłość, to muszę przyznać, ksiądz zastąpił mi rodzinę, z którą nie mogłam się porozumieć. Co do tego, czy miałam powołanie do życia w zakonie, nie jestem pewna, ale chyba nie. Byłam kiedyś na rekolekcjach. To, co zostało mi w pamięci po tych rekolekcjach, to nie żadne kazanie czy nauka, ale atmosfera tam panującą. Taki spokój i wyciszenie, to było to, za czym tęsknię i dzisiaj, chociaż od mojego ślubu minęło 17 lat.

A niektóre dzieci już mi odpowiedziały:


Chcę mieć siostrę zakonnicę.
Uważam, że każdy może zostać tym, kim chce być w przyszłości, jeżeli jest do tego powołany lub powołana. Ale moim zdaniem cieszyłabym się z tego, że brat mój lub siostra zostaną zakonnicą lub księdzem.
Siostra mogłaby zostać zakonnicą, ponieważ spodobało się jej to powołanie.
Gdyby miała powołanie, to niech zostanie zakonnicą. Jeżeli już zostanie, będę się za nią modliła przy każdej wieczornej modlitwie.
Gdyby siostra miała powołanie, pozwoliłbym jej. Pod warunkiem że Pan Bóg by ją wezwał.
Chciałbym, aby moja siostra została siostrą zakonną, ponieważ to jest piękne powołanie, a ludzie potrzebują serca i pomocy.
Moja siostra bardzo lubi się opiekować innymi, a gdy teraz jest mała, zabawkami, które w jej oczach są chore. Bardzo lubi opiekować się zwierzętami swoimi i innych ludzi. I mówi często, że chciałaby zostać zakonnicą - misjonarką.
Gdyby chciała zostać zakonnicą, modliłabym się za nią, aby nie zwątpiła i wytrwała w swym powołaniu. Mogłaby pomagać ludziom z innych krajów. A gdybym ja była na tym miejscu, pomogłabym jej z całych sił.
Chciałbym, aby moja siostra została siostrą zakonną, ponieważ ludzie potrzebują serca i pomocy.
Chciałbym, aby moja siostra była w zakonie, bo nauczyłaby się prawd wiary. Gdyby moja siostra chciała zostać zakonnicą, nie miałabym nic przeciwko temu, bym jej nie odradzała, a nawet bym jej w tym pomogła przez modlitwę.
Gdybym miała siostrę, to chciałabym, aby została zakonnicą. A gdyby jej powołaniem było życie zakonne, to zachęcałabym ją do tego jeszcze bardziej.
Chciałbym też, aby moja młodsza siostrzyczka została siostrą zakonną, ponieważ nie jest zbyt grzeczna i czasami nie słucha rodziców. Stałaby się mądrą i pobożną kobietą oraz byłaby lepszym człowiekiem. Wiedziałabym, do kogo mam się zwrócić o pomoc, gdy zostanę sama. Moja siostrzyczka pouczałaby mnie i całą moją rodzinę.
Chciałbym, aby moja siostra została zakonnicą. Byłbym z tego dumny, że Bóg wybrał spośród tylu kobiet na świecie akurat moją siostrę. Na pewno mógłbym się od niej dużo rzeczy nauczyć. Wydaje mi się, że przez to stałbym się lepszym, bo próbowałbym jej dorównać we wszystkim. Szczególnie dlatego chciałbym, aby moja siostra była siostrą zakonną, bo moglibyśmy dużo ze sobą rozmawiać na najprzeróżniejsze tematy związane z życiem duchowym - w końcu z rodzeństwem rozmawia się najlepiej i są ze sobą niesamowicie zżyci.
Ja chciałabym, żeby moja siostra została zakonnicą dlatego, że chociaż jedna osoba z rodziny byłaby pobożna i pomagałaby innym ludziom. Ona jednak nie chce zostać zakonnicą.
Ja bym chciała, żeby moja siostra była siostrą zakonną, ponieważ siostra zakonna, która naprawdę kocha Boga, jest naprawdę kochana i chroniona przez Boga, a różne nieszczęścia chodzą po ludziach i gdyby moja siostra miała pecha, to jej mąż mógłby przed ślubem być kochanym chłopakiem, a po ślubie "potworem". Ale bycie siostrą ma też złe strony takie, jak: gdyby moja siostra była siostrą zakonną i uczyłaby w szkole religii i trafiłoby jej uczyć najgorszą klasę taką, jak nasza, to często by chorowała i musiałaby kupować nowe długo-pisy co miesiąc, aby wpisywać uwagi i jedynki.
Siostra - Ja chciałabym, żeby moja siostra została zakonnicą dlatego, że pomagałaby małym dzieciom z domu dziecka.
Tak, chciałabym, ponieważ jest pobożna i chodzi co niedzielę do kościoła, modli się rano i wieczorem. Niekiedy zdarzy się jej nie pójść do kościoła, ale pójdzie do spowiedzi. Chodzi do niej co miesiąc. Nie kłóci się ze mną, chociaż niekiedy, ale tylko, gdy się bardzo zdenerwuje. Zawsze słucha mamy i taty. Jeszcze nigdy ją mama ani tata nie skrzyczał.
Tak, chciałabym. Bo wtedy mogłaby naszej rodzinie pomóc i pogłębić wiarę, i pokazać młodszym kuzynom, jak mają żyć z Panem Bogiem. Ale myślę, że życie z Bogiem przykładne nie zależy od stanu, w jakim jest dana osoba (czy to jest zakonnica, czy żona, czy stara panna). Też dlatego bym chciała, aby została zakonnicą, bo by miała lżej beze mnie. Ale nie chciałabym, aby ktoś jej kazał iść na zakonnicę, chciałabym, aby to była jej decyzja, bo życie w zakonie jest trudne. Ona mogłaby pomóc innym potrzebującym ludziom.
Ja bym chciał, żeby moja siostra poszła na zakonnicę. Ale myślę, że ona nie chce iść na zakonnicę, bo ona chce iść na policje lub na detektywa. I dlatego nie chce iść na zakon.
Ja bym chciała, żeby moja siostra została zakonnicą dlatego, bo moja siostra za mało oddaje się Bogu, a jak by była zakonnicą, to pojechałaby na misje święte, oddawałaby się całą duszą Bogu, uczyłaby dzieci katechezy, byłaby bardziej pobożniejsza.
Chciałbym, żeby moje dwie siostry zostały zakonnicami, bo wtedy miałbym spokój i nie biłyby mnie i zostałbym sam.
Chciałabym też, żeby moja starsza siostra została w życiu siostrą zakonną, ponieważ mniej by zaczęła przeklinać i dłużej się modlić. Czasami jest niegrzeczna i chciałabym, żeby przez to wstąpienie do zakonu poprawiła się na lepsze. Żeby zmądrzała i tak, jak mój brat, pouczała nas o Piśmie Świętym. By była bardziej szczęśliwsza w tym nowym życiu i by przez to częściej chodziła do kościoła i modliła się pobożnie.
Ja bym chciała, żeby moja siostra była zakonnicą, bo co trzeba iść do kościoła na Mszę Świętą, to idzie do kościoła, a gdy jest spowiedź, to idzie. Ale gdy trzeba chodzić na Mszę szkolną, to też idzie.
Ja bym chciała, żeby moja siostra została zakonnicą dlatego, bo zakonnica jest zawsze przy Bogu i że jeszcze ciągle modli się.
Ja chciałabym, aby moja siostra została zakonnicą, bo służyłaby samemu Panu Bogu, a ja bym mogła ją odwiedzać co niedzielę.
Tak! Ponieważ by uczyła katechizmu, śpiewu mnie i inne dzieci.
Ja chciałbym, żeby moja siostra została zakonnicą i żeby z księdzem proboszczem połączyła dwie dusze: moją i moją dziewczynę.
Ja chciałabym, aby moja siostra została siostrą zakonną. Dlaczego, to nie wiem, ale mam takie przekonanie.
Siostrę akurat mam. To zależy tylko i wyłącznie od "Niej" - mojej siostry.
Mogłabym zwiedzić klasztor i dlatego, żebym widziała siostry zakonne bez welonu.


Nie chcę mieć siostry zakonnicy.

Nie chciałbym, aby moja siostra poszła na zakonnicę, bo ją bardzo kocham.
Nie chciałbym, aby moja siostra została siostrą zakonną, ponieważ: nie można by było wyjeżdżać z nią na wakacje, zapraszać ją na urodziny. Gdyby musiała wyjechać do parafii, która znajduje się gdzieś daleko, to bym mógł ją bardzo rzadko widywać, a poza tym czułbym się samotnie, gdybym mógł ją widywać np. tylko 5 razy w roku.
Nie chciałbym, żeby moja siostra była zakonnicą, bo jest za ładna na zakonnicę. Moja siostra też nie chce być siostrą zakonną, tylko modelką.
Nie chciałbym, żeby moja siostra była zakonnicą, bo bym nie mógł odwiedzać jej dzieci i nie widziałbym jej męża, Nie widziałbym jej domu, a jak by była siostrą, to nie mógłbym odwiedzić jej pokoju.
Gdyby moja siostra miała powołanie albo by chciała, to bym jej nie przeszkadzał, ale bym nie chciał.
Ona się do tego nie nadaje.
Nie miałabym z nią kontaktu.
Nie wiem, czy by się do tego nadawała.
Nie mam siostry, a nawet gdybym miała, to bym się nie zgodziła, bo by mi jej bardzo brakowało i nie wiadomo, gdzie by mieszkała.
Nie chciałabym, aby moja siostra została zakonnicą, ponieważ mam tylko jedną siostrę i nie chcę jej stracić nawet pod względem zakonu.
Ja chciałbym, żeby moja siostra się ożeniła, bo ona ma już chłopaka.
Nie chcę mieć siostry zakonnicy dlatego, że nie wiem.
Tak szczerze mówiąc, chciałabym, aby moja siostra została zakonnicą, gdyż miałabym swój własny pokój. Nie kłóciłybyśmy się. Lecz w pewnym sensie nie, gdyż byłoby mi smutno, gdyż byłoby cicho w domu. Mam jeszcze jedną siostrę, ma 2 i pół roku oraz miałam siostrę I., lecz ta zmarła jeszcze przed urodzeniem się. Bardzo często rozmawiamy na ten temat. I nie wiem, czy chciałabym, lecz gdyby ona chciała.
Ja nie chcę, żeby moja siostra została zakonnicą dlatego, że jest roztrzepana.
Nie chcę się z nią rozstawać, bo jest bardzo miła, dobra, życzliwa, kochający i za bardzo ją kocham, żeby została zakonnicą. Jest dla mnie najlepszą osobą.
Nie, bo się z nią nie będę widzieć, nie mógłbym jej zobaczyć, jak by szła do ślubu, a wtedy dzieci nie mówiłyby do mnie "wujku" lub "dziadku".
Mojej siostrze nie pasuje rola zakonnicy. Źle się odzywa do brata i rodziców. Moja siostra jest poza tym chytra, niesprawiedliwa, ma czasami nieczyste sumienie, przeklina i wszystko niszczy. I jak się ją zawoła, to nie przychodzi i że jest nieposłuszna.
Wyjechałaby na dość długo, a ja bym za nią tęskniła, nie przyjeżdżałaby tak często i nie bawiłaby się ze mną, a w ogóle to ona ma już męża i jest w ciąży.
Moje dzieci nie miałyby kuzyna lub kuzynki, albo kuzyna i kuzynkę.
Nie mogłabym się z nią widywać i dlatego, bo to moja jedyna siostra, ją bardzo kocham i ponieważ ona jest bardzo kochana i mnie kocha, nie chcę się z nią rozstawać.
By mi nie pomagała w zadaniach, byłbym sam i byłbym bardzo smutny.
Ja bym nie chciała, żeby moja siostra została zakonnicą, ponieważ ona kiedyś założy rodzinę. Wiem, że jak by była zakonnicą, to by uczyła religii i by dawała szczęście, ale niech korzysta z życia.
Nie chciałbym, żeby moja siostra była zakonnicą. Dlatego, że musi być w zakonie 6 lat i nie może wychodzić i bym jej nie widział.
Przepraszam za braci, ale oni swoich starszych sióstr na siostry zakonne by nie oddali, gdyż - jak stwierdzili - im w takim stroju byłoby nieładnie i straciliby przez to wspaniałych szwagrów. I więcej swych wywodów nie chcieli udowodnić. Może więc innym razem wymyślą coś mądrzejszego.



Nie wiem, czy chcę mieć siostrę zakonnicę.
Ja nie chciałabym, żeby moja siostra została zakonnicą dlatego, że musiałaby wyjechać z naszego miasta, ale i także chciałabym, bo uczyłaby mnie o Bogu i Jezusie. Chyba też nudno byłoby bez niej, bo bardzo kocham ją i nie lubię, jak ona wyjeżdża.
Ja osobiście nie chcę, żeby moja siostra była zakonnicą. Po pierwsze wyjedzie gdzieś np. nad Morze Bałtyckie: nie będę jej mogła często widywać. Drugi powód: bardzo ją kocham i nie chcę jej utracić.
Mogłaby zostać zakonnicą, ale nie wiem, czy by chciała nią zostać. A nie wiem, czy zdałaby ona maturę.
Mam jedną siostrę, ale nie wiem, czy ona by chciała być zakonnicą. Jeśli tak, to byłaby misjonarką. To już od niej zależy.
Raczej bym nie chciała, żeby moja siostra była zakonnicą, ale gdyby już została zakonnicą, to bym to zaakceptowała. Nie chciałabym dlatego, ponieważ byłoby mi jej brak, chociaż często się kłócimy, ale jednak brak jej w mojej rodzinie... nie, stanowczo nie. Oczywiście, gdyby oddała się Bogu... jej życie, do jej życia nie należałoby się wtrącać, może Pan Bóg już jakby postanowił, to musiałoby tak być. Chociaż mam jeszcze jedną siostrę, tęskniłabym, ponieważ ją bardzo kocham.
Moja kochana siostrzyczka z jej zabójczym charakterem nigdy nie pójdzie do zakonu. Ale gdyby już tak było, to nie chciałabym, ponieważ mam tylko jedną siostrę i gdyby ona poszła do zakonu, to zostałabym sama na świecie. Wiem, że to egoizm, ale tak jest. Wiem, że gdyby tam poszła, to bym ją rzadko widziała, a ona jest moją najlepszą przyjaciółką.
U sióstr jest fajne życie, ale szkoda, że nie mogą się ożenić. Dlatego też że muszą chodzić przez całe pory roku w ubraniu dla sióstr, a welon w lato przeszkadza, dlatego nie chciałbym, żeby moja kuzynka była siostrą.
Ja nie chciałbym, aby moja siostra została zakonnicą, ponieważ ja ją bardzo kocham. Ale trochę bym chciał, aby moja siostra poszła do zakonu, ponieważ tam by przestała palić, przeklinać i ganiać za chłopcami. I jeszcze bym chciał, żeby poszła do zakonu, bo może by przestała mnie bić i brzydko o mnie mówić.
Naprawdę nie wiem, czemu nie chcę, żeby moja siostra była zakonnicą, ale z drugiej strony, to czemu nie?

* * * * *




I jeszcze fragment listu polskiej siostry karmelitanki z Islandii.


Dnia 28.11.1997

Uśmiecham się, że co jakiś czas, myśląc o Ojcu, muszę odwracać się w inną stronę świata. Ale takie są już "misyjne drogi".
Dla mnie Rok Chrystusa był rokiem ogromnej łaski - spotkaniem Go na nowo. Z tym łączy się także zmiana w moim imieniu - nie dlatego, że tak uczyniła Teresa, ale ponieważ nigdy nie chcę zapomnieć o odkryciu, że Oblicze Jezusa w Męce jest moim odbiciem grzesznika, że już jestem podobna do Jezusa, bo On stał się podobny do mnie i tak Ojciec Niebieski, Maryja, nie mogą widzieć we mnie twarzy grzesznika, ale Oblicze Jezusa. Chodzi teraz o to, bym do końca się zgodziła na tę prawdę o sobie: że aż tak wyglądam i że aż tak kocha mnie Bóg! Łatwiej to zobaczyć, niż opisać. Dla mnie to nowa ziemia, powiem nawet: Niebo na ziemi. O, do jakiego stopnia powinno się posunąć ufność w to umiłowanie! Bóg sam chce dać WSZYSTKO, mam Mu tylko POZWOLIĆ. Dziękuję Mu za tę miłość i proszę o WSZYSTKO dla wszystkich, których kocham i których oni kochają!


Drogie Dzieci!
Małej wiary są ludzie, którzy uważają za stracone dziecko służące najlepszemu Bogu. Współczujcie takim Rodzicom! Ale też starajcie się zrozumieć, że rodzice szczerze pragną szczęścia swoich dzieci. Sami nie poznali radości ofiarowania się Panu Bogu i boją się, że śluby zakonne unieszczęśliwią ich dziecko. Tymczasem to "inne" życie powołanym daje naprawdę dużo radości. Spotkałyście kiedyś smutne siostry zakonne?

O. Jan, OMI







 
 
GÓRA STRONY