|
| |||||
![]() KATECHEZY DLA DZIECI NAUKA Umówionego dnia tata zawiózł Bartusia do kuźni. Przywiózł ulubiony przez chłopca wygodny fotel, który z kowalem umocowali wysoko w takim miejscu, z którego Bartuś wszystko dokładnie widział, a jednocześnie nie przeszkadzał pracującemu kowalowi. Przez 12 godzin dziennie kowal pracował i przez 12 godzin dziennie Bartuś siedząc w fotelu obserwował pracę kowala. Nie przerywał tej nauki jedząc przynoszone kanapki. W tym samym czasie tata Bartusia budował kuźnię i gromadził potrzebne narzędzia. Po sześciu miesiącach kuźnia była gotowa, a Bartuś uznał, że już wszystko zobaczył i jest gotowy do rozpoczęcia pracy. Tego dnia tata sam pojechał po fotel, a Bartuś w swojej kuźni czekał cierpliwie, aż tata powróci. - Tato - powiedział - zrobię ci kosę. Wziął kawał żelaza, rozgrzał w palenisku, spocił się kręcąc koło napędzające powietrze do paleniska. Potem położył żelazo rozgrzane do czerwoności na kowadle i uderzył kilka: - Kosa wymaga długiego kucia. Dziś zrobię ci siekierę. Ale siekiera też mu nie wyszła. - Siekiera jest za ciężka, trudno mi wciąż przenosić tak ciężki kawał żelaza. Zrobię ci, tato, nóż. Mały, ładny nóż. Ale po chwili znów miał trudności. - Tato, ten kawałek żelaza wciąż się wygina, wykrzywia, zrobię ci, tato, bzika. Kowal też mnie tego nauczył. Rozpalił kawałek żelaza, włożył do zimnej wody, która aż zasyczała . Bzik się udał.
* * * * * Basia miała chęć na ciasto proszkowe. Postanowiła upiec je sama. Przecież widziała wiele razy, jak to robi mamusia. To takie proste. Mamusia zgodziła się, nawet wyjaśniła, czego Basia nie wiedziała. Basia chciała upiec olbrzymi placek, ale mamusia dała jej maleńką brytfankę. - Mamusiu - powiedziała rozżalona nieco Basia - ja chcę, żebyście się i wy wszyscy najedli. Mamusia sama wymierzyła potrzebną mąkę, Basia dobrała resztę. Upiekła swój pierwszy placek i uroczyście sprezentowała rodzicom i rodzeństwu przepraszając, że każdy otrzyma tylko odrobinkę. Na przyszły raz upiecze już większy. Basia sama przekrajała placek i... zawstydziła się: zrobił się zakalec. Na drugi dzień już sama pracowała. Placek był lepszy, ale jeszcze nie smakował jej tak, jak placki upieczone przez mamę. A kiedy po tygodniu wszyscy jedli smakowite ciasto drożdżowe, Basia powiedziała: - Dziękuję ci, mamo, że nie pozwoliłaś mi od razu upiec dużego placka. Ile mąki bym zmarnowała! Ale teraz, to już chyba mogę upiec wielkie ciasto, prawda?
* * * * * Szczęść Boże !
A niektóre dzieci już mi odpowiedziały: Ja myślę, że trzeba uczyć się w ciszy, w spokoju i tak, aby się nauczyć czegoś. Dużo jest młodzieży zdolnych do nauki, ale często są oni bardzo leniwi. Dlatego też jest tak dużo słabych i leniwych uczniów. Uczyć trzeba się dużo, jeżeli chcemy iść do dobrej szkoły oraz także musimy się uczyć, jeżeli chcemy coś w życiu osiągnąć. I musimy się uczyć tak, aby coś wiedzieć, na pewno tyle uczniów chce dojść do czegoś i kimś w życiu być. Ja myślę, że uczyć się trzeba w spokoju, ciszy, głośno i nie myśleć o innych sprawach, ale o tym, co się czyta. Aby się nauczyć, trzeba czytać. Aby się czegoś nauczyć, trzeba czytać lektur, książek, Pismo Święte itp. Dlatego też trzeba się uczyć, bo jak się nie nauczy, to nie będzie umiał, będzie leniwy. Dzieci chodzą do szkoły, by się uczyć i dostać dobrą pracę. Aby się nauczyć, trzeba chcieć, bo jak się nie chce, to się nie nauczy. Uczyć się trzeba dobrze, aby w przyszłości służyć pomocą innym i żeby być dobrym człowiekiem. Wspomagać naród dobrą pracą i swoją mądrością. Bartuś nauczył się tak mało dlatego, że tylko siedział w fotelu i patrzył, jak inni pracowali. Jak chce się nauczyć, to trzeba samemu spróbować. Gdy ktoś się uczy, to nie wystarczy się tylko przyglądać, trzeba pomagać albo zrobić to samodzielnie. Uczyć trzeba się tak: trzeba robić tak, jak ten, co nas uczy, w ten sposób dużo się nauczy. Ja bym pracował razem z kowalem, a nie siedział 12 godzin dziennie i wpatrywał się w robotę kowala, bo inaczej nie nauczyłbym się prawie niczego. Nauczysz się szybko wszystkiego, jeśli patrzysz na tę pracę, potem spróbujesz i potem możesz się szybko nauczyć i potem wszystko umieć. Trzeba próbować samemu, z pomocą mamy, cioci lub taty, bo nie można uczyć się tylko wzrokowo. W życiu trzeba wszystkiego próbować dlatego, że człowiek się zawsze uczy. Należy uczyć się cierpliwie i pilnie. Trzeba się uczyć tak długo, aż się nauczy wszystkiego, co się chce wiedzieć z pracy kowala. Gdyby on co dzień próbował coś zrobić, to może nauczyłby się coś zrobić, a nawet mógł zostać kowalem. Trzeba się uczyć dokładnie i starannie i trzeba patrzeć do zeszytu. Trzeba się przygotować na lekcje. Żeby czegoś się nauczyć, trzeba nie tylko patrzeć, ale można raz po raz spróbować, aby wiedzieć, jak się to robi, czy dobrze i czy nie ma źle zrobione. Jak się przygląda, to tak zaraz tego się nie musi umieć, też się trzeba trochę popróbować, a jak się nauczy, to może zrobić to starannie. Jak się spróbuje, to się tam każdy może nauczyć. U kowala trzeba się uczyć, bo jak się nie uczy, to po co mu taki pracownik, jeżeli on nic nie potrafi. Bartuś nie próbował samemu wytapiać z żelaza różnych rzeczy, jak np. robienie noża, siekiery, kosy. Bartuś mało nauczył się, bo się przypatrywał tylko przez 12 godzin, a potem wszystko zapominał. Trzeba robić z kowalem, a nie tylko się przypatrywać. Trzeba to robić dobrze i myśleć, co się robi. Uczyć się trzeba tak: trzeba dużo ćwiczyć, a nie tylko patrzeć. Trzeba się uczyć razem z tym, kto to umie i rozumie. Nie idzie się nauczyć tylko patrząc. Uczyć się trzeba dobrze i przyglądać się wszystkiemu, co robi nauczyciel. Trzeba próbować robić to, co robi nauczyciel. Bartuś nie był przekonany, bo nigdy nie próbował. Trzeba ćwiczyć, a nie tylko patrzeć, trzeba przyglądać się, potem zaraz próbować robić i trzeba, żeby coraz więcej i więcej uczyć się i rozwijać. Najpierw trzeba skończyć podstawówkę, a potem szkołę ponadpodstawową, i iść na studia kowalskie, a nie, ino patrzeć, jak ktoś coś robił. Uczyć się trzeba tak: słuchać kogoś, zapamiętać coś i spróbować to robić. W kuźni trzeba się patrzeć, jak kowal kuje, a potem trzeba tak długo robić z kowalem, aż się tak wyćwiczy, żeby mógł to sam dobrze zrobić, jak kowal. Bartuś nie próbował nawet wziąć do ręki młotka. Trzeba przynajmniej próbować, chociaż zrobić nóż. Kowal nie chciał, by Bartuś próbował, bo mógłby się skaleczyć i żelazo mogłoby mu do oczu wpaść i mógłby nie widzieć. Uczyć się trzeba pilnie tak, że trzeba coś z tym kowalem robić. Trzeba uważać, co pokazuje nauczyciel, i pracować z nim. Trzeba robić to, co kowal, a kiedy raz Bartusiowi coś cię uda, to wtedy to będzie umiał na pamięć, a zawsze trzeba się dobrze uczyć. Trzeba się uczyć "czynnie", a nie "biernie", bo do nauki oprócz informacji potrzebne są doświadczenia, co raczej brakowało Bartusiowi i Basi. Drogie Dzieci! Dziękuję Wam za wszystkie mądre odpowiedzi. Macie rację, że samo patrzenie nie wystarczy, trzeba wziąć do ręki materiał i narzędzia, aby nauczyć się zawodu. Najpierw odrobić lekcje, potem trzeba wziąć do ręki szczotkę lub odkurzacz, aby w czystym mieszkaniu się bawić. Wtedy Wam jest przyjemnie i rodzice będą zadowoleni. Spróbujcie!
O. Jan, OMI |
|
|||||||