Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

ZGRZYTAJĄCA MIŁOŚĆ

W sobotnie popołudnie starszy brat dał się namówić przez młodszego do zabawy w chemików. Do pudełeczka po paście do butów naleli po trochu z różnych buteleczek perfum mamy, postawili przy schodach na pierwszym piętrze i podpalili. Iskry strzelały wesoło i wysoko, aż któraś wzleciała do piersi starszego i pulower zapalił się. Chłopak stał się żywą pochodnią, która zleciała ze schodów wpadając w ręce babci. Babcia była zawodową pielęgniarką i fachowo udzieliła pierwszej pomocy, zanim karetka pogotowia przewiozła chemika do szpitala. Tutaj dziesięciolatek oprzytomniał z wrażenia przypisując całą winę swemu siedmioletniemu bratu. Na drugi dzień braciszek miał go odwiedzić. Poparzony przygotowywał całą litanię wyzwisk i obelg, którymi chciał go przywitać. Miał słuszne pretensje, bo zawinił młodszy brat.
W niedzielę pod wieczór chory spokojnie leżał na łóżku.
- Odwiedził cię braciszek?
- Tak, widziałem go.
- I bardzo go skrzyczałeś?
Poparzony machnął zdrową ręką dodając z rezygnacją:
- On jeszcze więcej cierpi ode mnie.

Pięcioletni o swoim trzyletnim bracie powiedział:
- Nasz mały strasznie śmieci i ja nie mam chwili spokoju, bo wciąż muszę sprzątać, aby na niego mama nie krzyczała.

Nie lubiły się dwie siostrzyczki, skoro jedna o drugiej tak napisała:
"Moja kochana siostrzyczka z jej zabójczym charakterem nigdy nie pójdzie do zakonu. Ale gdyby już tak było, to nie chciałabym, ponieważ mam tylko jedną siostrę i gdyby ona poszła do zakonu, to zostałabym sama na świecie. Wiem, że to egoizm, ale tak jest. Wiem, że gdyby tam poszła, to bym ją rzadko widziała, a ona jest moją najlepszą przyjaciółką".

A czy to prawda, że najlepszą siostrą jest ta, która mieszka w internacie i przyjeżdża do domu raz na kwartał?

Będąc na Madagaskarze podarowano nam (na naszą prośbę) pieska. Koty nie zaakceptowały go od razu i przez cały miesiąc nawzajem na siebie warczały, parskały, drapały, dąsały się, słowem żyły naprawdę, jak pies z kotem. W tym czasie wieczorem przyszedł na misję pies i chciał zaatakować naszego Reksa. Koty wiedziały, że pies nie da sobie rady, jest za mały, więc solidarnie zaatakowały silniejszego przybłędę skutecznie przeganiając go z naszego terenu. Wtedy pomyślałem sobie, że w polskich rodzinach jest podobnie. Rodzeństwo kłóci się, dąsa, warczy, drapie, wyzywa na siebie, ale biada obcemu, kto próbowałby skrzywdzić tego złośliwego waszego brata lub brzydką waszą siostrę.
Ale i pies potrafił się odwzajemnić. Pozwalał kotom spać razem z nim w jego kartonie, zawsze kot spał na psie. Raz, gdy kocica chciała zabrać coś z jedzenia rzucone dla małego kotka, Reks zaatakował kocicę. Gdy leżał, kurczaki mogły chodzić po nim, nie poruszył się, aby nie przestraszyć maleństwa.

I tego właśnie nie rozumiem. Tyle narzekania na brata i siostrę, a jednocześnie poczucie odpowiedzialności za to znienawidzone rodzeństwo. Napiszcie więc mi,
czy zły brat i zła siostra zasługują na waszą miłość? Oto mój dzisiejszy problem dla Was, drogie Pieski i Kotki, nienawidzące się i kochające jednocześnie.

Napiszcie do mnie :Mail do Autora

Szczęść Boże !

O. Jan, OMI

A jedną odpowiedź już otrzymałem:


Staram się rzadko mówić o moich braciach, że są źli, ale nawet, gdy mi się to zdarzy, to zasługują na miłość, skoro Pan Bóg kocha nas też zawsze, choć nie jesteśmy najlepsi.


 
 
GÓRA STRONY