Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

SŁUŻBA

Krzysiek narzekał na brak czasu. Tyle obowiązków, tyle lekcji, jeszcze zespół, jeszcze kółko językowe. Nie ma czasu na robienie tego, co lubi. Tacie sprzykrzyło się słuchanie tych narzekań i kazał synkowi wypisać wszystkie zajęcia obowiązkowe. Synek zrobił to.
- Teraz - mówi tata - weź czerwony pisak i podkreśl te zajęcia, które są obowiązkami, a niebieskim pisakiem podkreśl te, które ci dają przyjemność.
Krzysiek chwycił dwa pisaki, ale już przy pierwszym słowie miał problem. Pierwsza lekcja w poniedziałek, to przyroda. On tak lubi tę lekcję, więc należałoby podkreślić na niebiesko, ale to lekcja obowiązkowa, więc powinien użyć pisaka czerwonego. I co zrobić?

* * * * *

Zabawa w szkole. Zabawa udana, nie ma nikogo smutnego, nikt nie czuje się samotnym. Rzadko udaje się stworzyć taką atmosferę, aby wszyscy czuli się naprawdę szczęśliwi. I wszyscy chcieliby, aby ta zabawa trwała jak najdłużej. Ale Pani Dyrektor szkoły pozwoliła bawić się tylko do godziny 21-ej. Na razie nikt o tym nie myśli, bo zbliża się dopiero godzina 18-a. Wtedy Ela opuszcza szkołę, przebiega przez dziedziniec i mknie do domu. Powróciła po godzinie.
- Co ci się stało? - pytają koleżanki - Taka wspaniała zabawa, i ty uciekasz. Nie podoba ci się, źle ci z nami?
- Zabawa dziś jest wspaniała, ale ja musiałam zrobić babci kolację.
- Mogłaś zrobić później. Babcia wytrzymałaby te dwie godziny i nie umarłaby z głodu.
- Tak wam łatwo mówić, ale ja naprawdę musiałam to zrobić, bo dziś rodziców nie ma w domu, a Zosia jest jeszcze za mała.
- Oj, to ty jesteś strasznie nieszczęśliwa, skoro musisz tyle robić.
- Dlaczego? Ja się bardzo cieszę, że mogę przygotować kolację dla babci, a teraz znów jestem z wami. Nie stójcie tutaj pod ścianą, chodźmy tam, gdzie są tańce.
- I ty naprawdę tak myślisz? Mnie by się nie chciało teraz opuścić zabawy, aby stać przy garach.

* * * * *

Zdzisiek lubi miód. Złapał pszczołę i zamknął w słoiku.
- Musisz mi dać pół słoika miodu, wtedy cię wypuszczę.
Czy Zdzisiek długo będzie musiał czekać?

* * * * *

- Co dziś robisz po szkole?
- Mama kazała mi bawić się z braciszkiem.
- Ty masz szczęście! To taki miły bobas. I musisz być szczęśliwy.
- Niestety, muszę. Nie mam innego wyjścia.

* * * * *

Wychodząc z salki katechetycznej rozmawiają dwie nierozłączne koleżanki z klasy szóstej:
- Na jutro potrzebna mi jest książka, którą ci pożyczyłam przed tygodniem.
- Jak dziś wieczorem będę szła na majowe, to po drodze wstąpię do ciebie i przyniosę ci ją.
- Ale czy na pewno dziś pójdziesz na majowe?
- Oczywiście, że pójdę, bo muszę chodzić codziennie.
Przechodzący obok ksiądz rzuca uwagę:
- A ja myślałem, że ty
chcesz, a nie musisz chodzić na majowe.
- Tak - odpowiada nieco speszona - ja chcę chodzić codziennie do kościoła. Ale ja też muszę chodzić. Po prostu muszę.
- Więc w końcu zdecyduj się i powiedz nam jasno: ty
chcesz,
czy musisz chodzić na majowe?
- Ja chcę, ale też i muszę.
- Kto cię zmusza?
- Nikt. Ja sama chcę i dlatego muszę.

* * * * *

Nie jest łatwo po polsku powiedzieć, czy ktoś chce, czy musi modlić się, odrabiać starannie lekcje, sprzątać, przygotować herbatę lub deser.
A czy obowiązek może stać się prawdziwą przyjemnością? Oto mój dzisiejszy problem dla Was.
Odpowiedź z uzasadnieniem prześlij do mnie.

Napiszcie do mnie :Mail do Autora

Szczęść Boże!
O. Jan, OMI

Jedną odpowiedź już otrzymałem. Twoja będzie druga:


Obowiązek może stać się prawdziwą przyjemnością, gdy mu się przyjrzymy z pożytecznej strony i spróbujemy połączyć z inna przyjemnością.


 
 
GÓRA STRONY