Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

SPOTKANIA

Spotkania są różne. Oto kilka przykładów.

Zacheusz chciał koniecznie zobaczyć Pana Jezusa, a że był mały, wszedł na drzewo. Wykazał się odwagą, Nie bał się wyśmiania on, bogacz, zwierzchnik celników. I Pan Jezus wynagrodził go, zapragnął wejść do jego domu. Uszczęśliwiony ponad pragnienie Zacheusz powiedział:
- Panie, połowę mego majątku rozdaję ubogim, a jeśli kogo skrzywdziłem, zwracam poczwórnie.

(por. Łk, XIX,1-10)

* * * * *

Dwadzieścia lat po maturze.
- A czy przypominasz sobie Ziutę z naszej klasy?
- Oczywiście! Strasznie brzydka, głupia i złośliwa. Co się właściwie z nią dzieje?
- Nic szczególnego. Od dwudziestu lat jest wciąż moją żoną

* * * * *

Pewnego sierpniowego popołudnia 1987 roku Ksiądz Kardynał, Arcybiskup Tananarywy, miał spotkać się z księżmi pracującymi w Seminariach Duchownych i Nowicjatach na Madagaskarze. Ale nie przybył. Rano udał się do dentysty w celu usunięcia zęba. A kiedy do siedzącego już na fotelu Księdza Kardynała doszedł ze strzykawką dentysta, powiedział:
- Radzę Eminencji udać się z mojego gabinetu od razu do szpitala i tam poprosić o zrobienie EKG.
Ksiądz Kardynał skorzystał z rady i poszedł do odpowiedniego gabinetu. Lekarz wykonujący badanie polecił odwieźć pacjenta do domu, zaś pacjentowi nakazał leżeć w łóżku przez najbliższe 72 godziny.
Na spotkanie przybył inny z biskupów, nieprzygotowany do prowadzenia dyskusji. Ale wszyscy okazali wyrozumienie.
Spotkanie z dentystą zapobiegło długotrwałej chorobie, a może nawet śmierci.

* * * * *

W Grodnie Św. Maksymilian uruchomił nowoczesną maszynę drukarską. Próba wypadła pomyślnie. Teraz należało ją zatrzymać. Nikt tego nie potrafił. Wtedy do klasztoru przybył młodzieniec z prośbą o przyjęcie do braci. Święty Maksymilian zapytał go, co robi?
- Pracuję w drukarni.
Maszynę zatrzymał. Przyszedł na czas. I to spotkanie było zaplanowane przez Pana Boga. A Święty Maksymilian jeszcze raz mógł dziękować Niepokalanej za takie spotkanie.

* * * * *
DROGIE DZIECI!

Co powiedziałybyście Panu Jezusowi, gdybyście Go spotkały? Oto odpowiedzi Wasze, uczniów z Polskiej Szkoły Zachodniej w Ottawie. Wy jesteście autorami. Ja tylko przepisałem i poprawiłem niektóre błędy. Wasze oryginalne prace można obejrzeć w sali parafialnej. Szukajcie swojej odpowiedzi!

* * * * *

Pod pięknym rysunkiem logo roku 2000 Autor napisał:
Promienie światła, to nasza wiara, która rozchodzi się ze środka promiennego krzyża, symbolizującego Chrystusa. Połączone gołębie oznaczają zjednoczenie i braterstwo Dzieci Bożych na całym świecie.

Na pewno nie zaczęłabym udawać, że zawsze postępowałam z Jego wolą, gdyż i ja też zbaczam na drogę grzechu. Poprosiłabym Go o wybaczenie grzechu i o to, aby mi pomógł żyć zgodnie z przy-kazaniami
.

Gdybym spotkał Pana Jezusa, spytałbym Go, czy mój tata wyleczy się, bo ma taką bakterię w nodze. I spytałbym też, czy kot, który mnie zadrapał, jest jeszcze żywy, bo on nie miał gdzie spać.

Dziękuję Ci za śliczne życie, za śliczną rodzinę. Dziękuję za jedzenie i za ubranie. Dziękuję za zdrowie.


Nie wiem, co bym powiedziała, bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Ale myślę, że jednak kiedyś się spotkam z Chrystusem.

Nie wiem, co ja chcę powiedzieć. Bardzo się cieszę, że Ciebie widzę i że z Tobą rozmawiam. Muszę podziękować za wszystko, co mi dałeś. Dziękuję: za rodzinę, za życie, że mogę rozmawiać, dziękuję za talent tańca w balecie. Proszę Cię, Boże, żebym mogła pomagać więcej w domu, pomagać mamie i tacie, wszystkim w życiu. Proszę, żebym mogła żyć długo i spokojnie, żebym mogła mieć dobre życie. Dziękuję za wszystko! Kocham Cię, Boże! Ale muszę też zadać Ci kilka pytań.
Dlaczego
- musimy umierać?
- ludzie się zabijają?
- ludzie muszą cierpieć?
- są ludzie bezdomni?
(Mam dużo więcej pytań, ale na razie do głowy mi nie przychodzą).

Napiszcie do mnie :Mail do Autora

Dziękuję


Panie Jezu, chciałbym spotkać mojego dziadka, który zmarł, gdy ratował kogoś w wodzie. Jeszcze chciałbym zobaczyć drugiego dziadka, który umarł z choroby. Na koniec, dziękuję Ci, Jezu, za życie.

Zapytałbym Go, czy jestem człowiekiem dobrym, czy złym.

Bardzo chciałbym spotkać mojego tatę. Tata umarł na zawał serca i nigdy już nie spotkałem go.

Ja spytałbym Pana Jezusa, co to jest niebo albo piekło? Albo: co to jest cel życia?

Naprawdę nie wiem, co bym powiedziała Panu Jezusowi. Ale na pewno uklękłabym przed Nim i przeżegnałabym się i powiedziała: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus".

Drogi Panie Boże! Pomagaj mojej mamie, pomagaj mojemu tacie i żeby mógł wyzdrowieć.


Panie Jezu, czy ja pójdę do nieba? Spytam Jezusa, a On mi odpowie: "Musisz pokazać, że jesteś dobry za świecie, a wtedy możesz iść do nieba". O to chciałbym spytać Pana Jezusa.

Ja miałbym tylko jedno pytanie: "Dlaczego jest piekło, skoro Ty jesteś tak miłosierny?"

Słowa, to zbędna rzecz. Czyny u Boga chyba najbardziej się liczą. Podczas spotkania z Jezusem chciałabym Mu usłużyć tak, aby wiedział, że ja Go kocham, że pragnę Mu służyć. Spytałabym się jednak o ścieżkę życia, jaką mi wybrał.

Proszę Cię, Panie Jezu, o wybaczenie wszystkich moich grzechów. Proszę, aby wszyscy ludzie na świecie żyli w zgodzie.

Twój Synek


Zapytałbym Go, czy będzie lepiej na świecie, czy ludzie będą się miłować, czy nie będzie wojen, a szczególnie bym Go poprosił, żeby wszyscy przywrócili wiarę w Boga.


Panie Boże! Moja Babunia jest w niebie. Czy mogłabym z nią porozmawiać?
Kocham Was bardzo!

Gdybym spotkał Pana Jezusa na drodze, najpierw bym zaniemówił. Gdybym doszedł do siebie, powiedziałbym "Dzień dobry, Jezu. Jak to miło jest Cię widzieć. Wybacz mi wszystkie grzechy i proszę Cię, żebyś zbawił świat z tych brudów, nędz i wojen." Zaprosiłbym Go do siebie.

Gdybym spotkała Pana Jezusa na ulicy, podziękowałabym Mu za wszystko, za Jego śmierć na Krzyżu, za to, że czuwa nade mną, każdego dnia troszczy się o mnie, pomaga, kocha.

Drogi Panie Jezu!
Kiedy bym Ciebie zobaczyła, to bym chciała Ci zadać milion pytań. Na przykład: "Czy Ty naprawdę masz tyle lat, co świat? Jak stworzyłeś świat, to prawie niemożliwe? Jak może być cały wszechświat bez końca?"


Panie Jezu, kiedy przyjdziesz z powrotem na ziemię?

Gram z Jezusem w koszykówkę. Pan Jezus zdobył 107 punktów, ja 82. Pan Jezus robi
SLAM DUNK! Jezus gra lepiej, niż Shakiel O'Nia!!! Ja gram z Jezusem i On wygrywa! On zawsze wygrywa!!!

Ja bym klęknął i się pomodlił: "Witaj, Królu, witaj, Panie".

Gdybym spotkała na drodze Jezusa Chrystusa, nie wiem, czy bym Go poznała. jeśli tak, to uklękłabym i ucałowała stopy. To przynajmniej chciałabym zrobić. Ale jeśli koleżanka by mi nagle powiedziała, że On jest koło mnie, nie uwierzyłabym jej.

Nie wiem, czy miałabym odwagę odezwać się do Niego. Jeśli zdobyłabym się na to, zapytałabym Jezusa, skąd się tu wziął, jak przybył. Następnie poprosiłabym Go, aby wyjaśnił mi moje problemy religijne. Może później zaprosiłabym Jezusa do mego domu.

W moim
Y jest Jezus.

Przede wszystkim przestraszyłabym się. Byłabym po prostu w porównaniu z Nim grzesznym człowiekiem, który nie potrafi docenić tak ogromnej miłości, którą dał nam sam Jezus, który umarł, oddał życie za mnie, a ja tak często tego nie doceniam. Dziękowałabym Mu, że jestem zdrowa i mam możliwości kształcenia się, za moją rodzinę, miłość, jaką oni mnie obdarzają. Jestem Mu za to bardzo wdzięczna. Przecież nie musiało tak być, że mam tak wspaniałą i kochającą rodzinę, dom, w którym czuję się potrzebna. Mogłabym należeć do całkiem innej rodziny. Prosiłabym Go, aby dalej zachowywał członków rodziny w zdrowiu i szczęściu. Aby nic złego się nie wydarzyło.

Na pewno, gdybym spotkała Jezusa, poprosiłabym Go o błogosławieństwo i zdrowie dla mnie i dla mojej rodziny, również aby częściej mnie odwiedzał nie tylko poprzez Komunię Świętą, ale także poprzez spotkania podobne do tego.


Ja powiedziałabym:
- Panie, chcę iść z Tobą.
Ale przecież spotykam Go codziennie w innych ludziach. Gdy pomogę innemu człowiekowi, to tak, jakbym pomogła Jezusowi. Przecież sam Chrystus powiedział:
- Co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, mnieście uczynili.

Najpierw zaprosiłabym go do domu oraz dała coś do jedzenia. Potem porozmawiałabym z Nim, co sobie o takim człowieku, jak ja, myśli. Następnie powiedziałabym Mu, że Go kocham, choć nie umiem Mu też tego ukazać.

Jezus jest jak słońce. Świeci swoimi promieniami na nas zawsze.

Gdybym spotkała Chrystusa na ulicy, na pewno bym się trochę zawahała, czy podejść, czy też nie. Nawet nie wiem, czy w takim wypadku łatwo byłoby mi uwierzyć w to, co widzę, ale Pan Jezus pierwszy by do mnie przemówił.

Gdybym spotkała dziś Jezusa na ulicy, to najpierw bym się upewniła, że to naprawdę Jezus, później bym upadła na ziemię i zaczęła dziękować za to, że umarł na Krzyżu za nasze grzechy. Później bym Go zaczęła przepraszać za wszystkie moje grzechy.

Do Jezusa bym nic nie powiedziała, bo chyba by mi odebrało mowę.

Gdybym spotkała Pana Jezusa na drodze, krzyknęłabym i uciekła, lecz po chwili wróciłabym, przez minutkę nic bym nie powiedziała, bo ze strachu cała się trzęsłam. Przypuszczam, że dopiero po chwili poznałabym, że to Pan Jezus. Jego Ciało byłoby całe w promieniach. Natychmiast powiedziałam Mu o swoim przeminionym dniu w szkole. I zaprosiła Go do siebie do domu. Na języku polskim na pracy klasowej opisałabym to moje ogromne przeżycie.

Jak bym spotkał Pana Jezusa na ulicy, to bym Go zaprosił na herbatkę do mnie.

Gdybym spotkał Pana Jezusa na drodze, powiedziałbym Mu, że bardzo się cieszę. Poprosiłbym Go o to, żeby mi odpuścił moje grzechy i pobłogosławił całej rodzinie. Poprosiłbym Pana Jezusa o to, żebym się lepiej uczył. Zapytał Jezusa o wytłumaczenie Pisma Świętego. Poprosiłbym Pana, żeby opowiedział mi swój życiorys, o tym, jak się czuł w czasie Drogi Krzyżowej, gdy szedł na śmierć. Później z radości poszedłbym z Nim do domu.

Ja powiedziałbym najpierw "dzień dobry". Podziękowałbym Panu Jezusowi za wszystkie dary i łaski zesłane mi przez Niego. Przeprosiłbym za to, że nie chodzę często do kościoła i za niedobre moje i mojej rodziny uczynki. Powiedziałbym Jezusowi, by oszczędził moją rodzinę i wziął ją do Królestwa Swego. Gdyby mój brat lub siostra mieli nie iść do nieba, to poprosiłbym o to, by on czyli brat lub siostra poszli za mnie do nieba. Wiem, że to łatwo powiedzieć komuś innemu, niż Panu Bogu, ale myślę, że zdobyłbym się na taką odwagę i powiedziałbym to Bogu.

Gdybym spotkała Pana Jezusa, miałabym Mu na pewno wiele do powiedzenia, ale najpierw bym chyba powiedziała, że Go kocham, że przepraszam Go za moje słabości, że Go proszę o błogosławieństwo dla całego świata i to wszystko, co mogę też Mu powiedzieć teraz w modlitwie.

Jakbym spotkał Jezusa na ulicy, zaprosiłbym Go do naszego kościoła na Mszę Świętą i pokazałbym Mu nasz kościoła. Prosiłbym Go, żeby odprawił Mszę Świętą. Prosiłbym Go o zdrowie dla całego świata i o pokój na świecie.

Spotykając Jezusa na ulicy na pewno uklękłabym na dwa kolana i prosiłabym Go o to, żeby pozwolił mi pokochać Go i patrzeć na świat oczyma miłości.

Gdybym spotkała Jezusa na ulicy, uklękła-bym i poprosiła o spowiedź, przebaczenie wszystkich grzechów i o Sakrament Komunii Świętej.

To zależy od tego, czy bym Go rozpoznał. Jeśli bym Go rozpoznał, to i tak przeszedłbym koło Niego obojętnie udając, że Go nie widzę.

Podczas osobistego spotkania z Jezusem na ulicy byłabym w szoku i nie powiedziałabym nic, gdyż On i tak wie, co ja mam na myśli.

Gdybym na ulicy spotkała Jezusa Chrystusa, najpierw bym uklękła, a następnie po chwili zdziwienia z powodu niecodziennego zjawiska poprosiłabym, aby poszedł ze mną do domu odpocząć itp.

* * * * * *

Tak pisały dzieci w wieku od 8 do 14 lat. Podobają mi się Wasze odpowiedzi. Ale nie lękajmy się naszego Zbawiciela - Jezusa. On grzechy przebacza i zapomina, bo bardzo nas miłuje! On wie, że w naszym sercu wciąż jest walka między dobrem, a złem. On pomoże. On chce, aby w naszym sercu zawsze dobro zwyciężało! Jego przykazania są zaproszeniem do miłości. Razem z Jezusem pokonamy każdą pokusę i damy Mu znak, że Go miłujemy!!!

O. Jan, OMI

* * * * *


Co ja powiedziałbym Panu Jezusowi, tutaj zapisuję:






 
 
GÓRA STRONY