Katechezy dla dzieci- spis
 KATECHEZY DLA DZIECI
WIARĄ SILNI
W październiku 1961 roku podczas drugiej przerwy między lekcjami kilku łobuziaków z piątej klasy otworzyło szafę stojącą na szkolnym korytarzu. Ujrzeli krzyże, które za lepszych czasów wisiały w każdej klasie. I chociaż sami nie byli zbyt gorliwi w nauce religii, stwierdzili, że te przedmioty powinny znajdować się na widocznym miejscu, a nie leżące zamknięte w szafie. Zabrali jeden z krzyży i umieścili na ścianie w swojej klasie. Uczniowie klasy szóstej i siódmej nie chcieli być gorszymi i też w swoich klasach krzyże zawiesili. Powiadomiony o zdarzeniu dyrektor szkoły natychmiast wszedł do klasy piątej i zawołał: "Dyżurny!" Wstała przestraszona dziewczynka. "Zdejmij to ze ściany!" Ona zaczęła płakać, ale do krzyża nie doszła. I taj pozostała zapłakana z głową opartą na rękach przy pulpicie ławki do końca trzeciej lekcji. Podczas następnej przerwy wzięła rower i pojechała 2 kilometry do domu w sąsiedniej wiosce, aby powiedzieć o zdarzeniu rodzicom. Ojciec dziewczynki, aktywista w gminie i w parafii, przybył do szkoły natychmiast, zrobił awanturę dyrektorowi szkoły, a córkę publicznie pochwalił za roztropną decyzję.
Dyrektor chciał dowiedzieć się, kto był pierwszym w tej całej historii. Dzieci miały pozostać w szkole do chwili przyznania się, albo wydania winnego. Jedzenia ze sobą nie miały. W klasie piątej podstępnie zapytano, kto wbił gwóźdź w ścianę. "Każdy z chłopców uderzył młotkiem jeden raz".
O godzinie 4-ej po południu uczennica klasy szóstej nie wytrzymała nerwowo i powiedziała: "Ja krzyż zawiesiłam, ale nie pozwolę, aby się poniewierał. Wezmę go do domu. Ile mam zapłacić?" "Takich rzeczy się nie sprzedaje" - odpowiedział dyrektor szkoły. Jeszcze tego samego dnia krzyż został powieszony w rodzinnym domu tej odważnej i roztropnej dwunastolatki.
Na drugi dzień dzieci znów pozostały do późnego popołudnia. W klasie piątej i siódmej znaleźli się odważni, którzy chcieli zakończyć tę historię, zdjęli krzyże i poszli z nimi do gabinetu dyrektora szkoły. Chcieli zrobić tak samo, jak ich koleżanka z klasy szóstej. Ale tym razem dyrektor szkoły już nie był zaskoczony i krzyży zabrać nie pozwolił. Zostały zamknięte w szkolnej szafie. Problem krzyża w szkole został "rozwiązany". Można było nadal spokojnie pracować.
* * *
W tamtych czasach "walki o krzyże" dzieci udowodniły, że mają szacunek dla tego, co święte. Zachowały się godnie. Kto je tego nauczył? Oto mój dzisiejszy problem dla Was. Odpowiedź z uzasadnieniem prześlijcie do mnie, chociaż nagrody ani stopnia na ziemi nie będzie (por. Mt. 6,1). Mam jeszcze drugi problem, ale już nie odpowiadajcie głośno, tylko po cichu, w swoim sercu: czy wy dziś zrobilibyście podobnie, jak tamte dzieci mieszkające 45 km od Warszawy?
Napiszcie do mnie :
Szczęść Boże!
O. Jan, OMI
A jedną odpowiedź już otrzymałem:
Sądzę, że tego wspaniałego zachowania dzieci nauczyli rodzice, rodzina, którzy ich wychowywali wiarą ojców" i posyłali na katechezę, do kościoła, gdzie księża i inni pobożni ludzie umacniali ich wiarę.
|