Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

ARGUMENT (wspomnienie z biwaku
- opowiada kapłan towarzyszący młodzieży)

Andrzej miał do rozgryzienia poważne problemy. Właściwie już się zdecydował, ale wciąż wracały wątpliwości, czy dobrze rozstrzygnął. Od lat rosło w nim przekonanie, że Bóg chce, aby został kapłanem. Był bardzo zdolny, rodzina jego stała również na wysokim poziomie moralnym i intelektualnym. Matka, mimo obowiązków zawodowych i rodzinnych, kończyła zaocznie studia wyższe. Obie siostry Andrzeja również studiowały. Sądził, że najpierw powinien skończyć jakiś wydział, na przykład polonistykę, która go bardzo interesowała, a dopiero później iść do Seminarium. Taki był również sąd rodziny. Nie był jednak spokojny, choć złożył już papiery na Uniwersytecie. Teraz wrócił do tego zagadnienia. Prosił, bym szczerze wyraził swoje zdanie.
Powiedziałem mu wtedy takie banalne słowa. Że najważniejsze jest jego osobiste przekonanie, że znam wypadki, gdy po ukończeniu studiów ktoś wstępował do Seminarium i był bardzo dobrym klerykiem, a później kapłanem. Pamiętam jednak, że wyraziłem też pewne zdziwienie co do takiego planu działania i takiego powołania. Bardziej jest dla mnie zrozumiałe takie zafascynowanie się Bogiem, że wszystko na świecie wobec Jego wezwania staje się już mało ważne. Mówiłem, że łaska powołania jest tak wielką szansą i takim wielkim miłosierdziem, że trzeba wszystko czynić, by jej nie utracić, by odpowiedzieć wezwaniu. Pan Jezus powołuje uwzględniając naszą wolę: "jeśli chcesz... pójdź za Mną" - tak powiedział kiedyś do młodzieńca, ale ten nie zdecydował się i odszedł smutny. To się nieraz powtarza. I teraz Boże wezwania bywają daremne, zaniedbane i nie wyzwolone.
Zauważyłem, że moje słowa trafiły do Andrzeja. Na końcu rozmowy wyraziłem przekonanie, że co do niego moje obawy są raczej bezpodstawne i że potrafi ustrzec na studiach i pogłębić tajemnicze wezwanie Chrystusa.
Najbliższej nocy spać nie mógł. Postanowił nie zwlekać z pójściem do Seminarium.
Po powrocie z wędrówki poinformował rodziców o swej decyzji. Odbyła się istna batalia rodzinna. Po jednej stronie Andrzej, po drugiej stronie rodzice i siostry. Tłumaczono mu, że bardzo się cieszą z jego decyzji, że nikt mu nie będzie przeszkadzał w realizacji jego postanowień, że od dawna przecież domyślali się tego. Ale twierdzili, że lepiej będzie, gdy jego pragnienie zostanie poddane próbie.
- Przecież jeśli masz powołanie - mówili - to nie powinieneś go stracić, gdy jeszcze kilka lat z nami pozostaniesz. Zresztą zostaniesz jeszcze lepszym kapłanem, gdy poznasz teraz życie studenckie, gdy najpierw zdobędziesz magisterium...
To takie logiczne, rozsądne argumenty. Wydawało się, że trudno coś na nie odpowiedzieć. Gdy już byli pewni swej wygranej...

Nie jest łatwo przekonać najbliższych, którzy pragną szczęścia Andrzeja. Czy Andrzej może ich przekonać? Jakich argumentów powinien użyć? Oto mój dzisiejszy problem dla Was.

Odpowiedź z uzasadnieniem prześlij do mnie, chociaż nagrody ani stopnia na ziemi nie będzie (por. Mt. 6,1).

Napiszcie do mnie :Mail do Autora

Szczęść Boże


A niektóre dzieci już mi obiecały wkrótce odpowiedzieć. Bądź pierwszy!



 
 
GÓRA STRONY