Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

PRAWDZIWA MIŁOŚĆ

Wezwanie do chorego. Ktoś z rodziny informuje księdza, że chora jest staruszka, że w opinii lekarzy są to już ostatnie chwile. Zawiadomiono rodzinę. Wszyscy bardzo kochają swoją matkę i babcię. Przyjechało sporo osób. Ten rodzinny zjazd tłumaczą chorej zbliżającymi się jej imieninami. Wspólnie zdecydowano, by prosić księdza o przyniesienie chorej Komunii Świętej. Są zdania, że to również trzeba motywować zwyczajem przyjmowania Komunii Świętej z okazji imienin. Nic nie mówić o jej ciężkim stanie! Broń Boże! Babcia by się przestraszyła, mogło by to przyśpieszyć jej śmierć. Wszyscy w domu mówią babci, że lepiej wygląda, że jest zdrowsza, że wkrótce wstanie. Tam na familijnej naradzie zdecydowali, że trzeba prosić księdza, by nie udzielał Namaszczenia, bo to byłoby dowodem zbliżającej się śmierci. Niby to proszą, ale wygląda to na kategoryczny warunek. Ksiądz próbuje tłumaczyć, że to niekoniecznie "ostatnie" Namaszczenie, że wiele osób po tym Sakramencie żyje, że można w nowej chorobie przyjmować ponownie. Wszystko na nic.
- Jeżeli ksiądz nie zgodzi się na nasze warunki, to trudno. Nie możemy narażać babci na tak ciężkie przeżycie. To jest wola całej rodziny. Ja nie mogę tu nic innego załatwić, jak tylko to, do czego mnie upoważniono.
Zbyteczne było dalsze argumentowanie, wyjaśnianie. Ksiądz wziął ze sobą Pana Jezusa oraz Oleje Święte licząc, że może na miejscu sytuacja się jakoś odmieni.
Chora mieszkała w zamożnym domu. Od progu widać było ze smakiem urządzone wnętrze. Już w przedpokoju kilka osób z rodziny. Ktoś przypomniał:
- Ale niech ksiądz pamięta: nic o śmierci, o jej ciężkim stanie.
- Klęknijcie - rzekł kapłan łagodnie - przyniosłem Pana.
Chora czekała na kapłana. Wszystko w pokoju było świeże, błyszczało czystością, bielą. Lekarstwa i kwiaty na stoliku. Osobne miejsce przygotowano na przyjęcie Pana Jezusa.
Gdy pielęgniarka opuściła pokój i zamknęła drzwi, babcia uniosła się na poduszkach i szeptem wtajemniczyła kapłana pokazując na drzwi oczyma:
- Oni nic nie wiedzą. Ale ja wiem na pewno, że to już koniec. Nie chcę ich martwić, ale z każdym dniem jestem słabsza. Niech im ksiądz nic nie mówi, ale to chyba ostatnie dni.
Prosiła, by jej udzielić Sakramentu Ostatniego Namaszczenia, ale może przy drzwiach zamkniętych, by nie przestraszyć ich dzieci.
Kapłan pocieszał babcię, że najpierw wyjaśni, że tego Sakramentu udziela się jako pomoc w chorobie, że przyjęcie jego daje siły do znoszenia cierpień, a niekiedy i pomoc do zwalczania choroby.

* * * * *

Wszyscy w tej rodzinie mówili dużo o miłości dla ich babci.
Czy w tej rodzinie chora i zdrowi naprawdę się miłowali?
Odpowiedź z uzasadnieniem prześlijcie do mnie. Nagrody ani stopnia na ziemi nie będzie (por. Mt. 6,1).

Napiszcie do mnie :Mail do Autora

Szczęść Boże




A niektóre dzieci już mi obiecały odpowiedzieć. Bądź pierwszy!




 
 
GÓRA STRONY