|
| |||||
![]() KATECHEZY DLA DZIECI SZPILKA
Dom mój jest domem modlitwy Zawsze były problemy z okazywaniem szacunku dla miejsca świętego. Pana Jezusa też oburzało zachowanie się niektórych ludzi w kościele. Gdy sumienie człowieka przestaje reagować, pomagają środki "doraźne", jak bicz. Pewnemu chłopcu pomogła szpilka bardzo długa, ale dłuższe były konsekwencje tej dobrze użytej szpilki babci. Było tak. Pewnego niedzielnego poranka babcia poprosiła wnuczka, aby przyniósł jej długą szpilkę do włosów. Kiedy babcia chowała do torebki ten ostry przedmiot, siedmiolatek okazał zdziwienie, po co babci szpilka w kościele. - Bo ty się zawsze kręcisz, zamiast się modlić. Jak będziesz niegrzeczny, to cię ukłuję. - wyjaśniła babcia z uśmiechem. Wnuczek chodził na Mszę Świętą razem z babcią i rodzicami. Nieraz "rozrabiał" z sąsiadem w jego wieku. Podczas tej Mszy Świętej babcia była zmuszona wyjąć szpilkę z torebki i pokazała ją wnukowi. Wtedy ten z całym spokojem wyszeptał: - Babciu, ja chcę usiąść z drugiej strony, bo ten chłopak mi przeszkadza. I usiadł. Od tej pory siedział zawsze między babcią, a mamą. Wnuczek dorósł. Trójka jego dzieci siedziała zawsze między rodzicami. Kiedy córeczka rozpoczęła naukę w szkole, postanowiła modlić się razem z koleżankami. Siadała w pierwszej ławce, tuż przed ołtarzem. Po trzech tygodniach wróciła do rodziców, "bo one gadają przez całą Mszę". Jej dwaj bracia siedzieli też pomiędzy rodzicami, dopóki starszy nie postanowił zostać ministrantem. Ten mając lat 12 któregoś dnia w szkole poprosił kolegów, aby wygadali się na lekcjach poprzedzających religię: siostra katechetka musi być zadowolona w ich klasie. Może i trudno pochwalić taki pomysł, ale świadczy, że dowcipny chłopak ceni sobie "to, co do Pana Boga należy". I chciał pomóc siostrze katechetce. Trudno opisać wszystkie interesujące i humorystyczne zdarzenia rodziny, w której dzieci mądrze rządzą rodzicami, decydując nawet o czasie wyjścia z domu. Kiedyś weszli do kościoła "razem z księdzem" i nie znaleźli miejsca w jednej ławce. Dzieci siedziały w ławce przed rodzicami. Po tygodniu córka prosiła, aby wyszli z domu "przynajmniej 5 minut wcześniej", bo ona "nie chce siedzieć w innej ławce". Przed Pierwszą Komunią Świętą napisała do mnie taki list: Proszę Księdza! Bardzo pragnę przyjąć do mojego serduszka pod postacią chleba w Komunii Świętej Pana Jezusa. W tym dniu Komunię Świętą przyjmą również moi bliscy: Mama, Tata, Brat, rodzice chrzestni, Babcie, Dziadkowie, Ciocie i siostry cioteczne oraz każdy, kto mnie kocha. Bardzo kocham Pana Jezusa i kiedy już zagości On w moim sercu, będę odtąd naprawdę Dzieckiem Bożym. A jej starszy brat nadal modli się przy ołtarzu. Mama zadowolona, gdyż "dobrze się tam zachowuje". Oto, czego dokonała bardzo długa, bardzo ostra i bardzo dobrze użyta szpilka bardzo mądrej babci. Ale ja mam dzisiaj taki problem dla Młodych Myślicieli. Co zrobić, aby dziś obecni na Mszy świętej modlili się nie przeszkadzając swoim sąsiadom? Napiszcie mi waszą radę. Szczęść Boże !
A niektóre dzieci już mi odpowiedziały. Ja myślę, że jeżeli ktoś przeszkadza mi w modlitwie, to mogę na niego groźnie spojrzeć, albo grzecznie poprosić, żeby się uspokoił, bo to, że on nie chce rozmawiać z Panem Bogiem, to nie znaczy, że ma przeszkadzać innym. Można też nie zwracać uwagi, tylko skupić się na modlitwie, ale wtedy ten ktoś będzie myślał, że wcale nie przeszkadza. Ja bym wysłał ich na chór blisko organ, żeby nie było ich słychać. Organista będzie grać na organach i będzie zagłuszać głośne dzieci. Ja myślę, że ksiądz często powinien mówić bajkę o szpilce i może dzieci by się wystraszyły i pomyślały, że jak one nie posłuchają, to ktoś ich ukłuje szpilką. Drogie Dzieci! Dziękuję Wam za rady. Cieszę się, że w kościele pragniecie się modlić. I tak być powinno. Jednakże ja nie chcę nikogo straszyć szpilką, jak to zrobiła babcia przed wieku laty. Ja chciałbym, abyście wszystkie rozumiały, że rozmawiać można przed wejściem i po wyjściu z kościoła. Bo przecież nasz Bóg jest naszym najlepszym Ojcem, dlatego nie ze strachu mamy być dobrymi, ale z miłości. On też nas miłuje. Nawet wtedy, gdy rozmawiamy w miejscu świętym. Czy my Pana Boga wtedy też miłujemy?
O. Jan, OMI |
|
|||||||