|
| |||||
![]() KATECHEZY DLA DZIECI RADZĄ SOBIE 1. Chłopcy poszli do lasu i bawili się w małpy. Gonili się po drzewach. Warunkiem zabawy było "nie dać się złapać, ale nie wolno zejść na ziemię". W pewnej chwili jeden z nich chwycił się uschłej gałęzi i usiadł na ziemi. Bolało go, ale jeszcze bardziej był przerażony obrazem mamy patrzącej na rozdartą koszulę. Koledzy pomogli. Jeden z nich wiedząc, że nie ma jego rodziców w domu, zaproponował mu, że koszulę mu zeszyje i mama nie zauważy. Ale w drodze do domu poszkodowany i przegrany pomyślał, że dziś mama może nie zauważyć zszytej koszuli, jednak będzie ją prała i prasowała. Co wtedy? Lepiej od razu przyznać się. I powiedział. Lania nie było. 2. Gosia zjadła u cioci dużą porcję ryżu ze śmietaną. Nie bardzo jej to smakowało, ale chcąc okazać się dobrze wychowaną, cioci bardzo serdecznie podziękowała. Mamusia zauważyła to i od tej pory co niedzielę Gosia miała największą porcję ryżu ze śmietaną. Jadła, jak u cioci. Dziękowała, jak u cioci. I udawała zadowoloną, jak u cioci. I tylko mama zauważyła, że dziękując Gosia jakoś nie patrzy nigdy na mamę. Mamie było przykro, chociaż Gosia chciała być dobrą. 3. Panna 18-letnia, a więc dorosła i "odpowiedzialna", polubiła cukierki miętowe i od rodziców często dostawała pieniądze na te słodycze. Mama witając córkę wracającą ze domu czuła odświeżający zapach mięty wychodzący z jej ust. Cieszyła się, że uszczęśliwia córkę. Była dorosłą, ale przecież nie przestała być jej dzieckiem. Córce zależało, aby mama była z niej zadowolona. Nie chciałaby sprawić najmniejszego bólu. Dlatego właśnie potrzebne jej były te cukierki. Bo lubiła papierosy i poza domem czasami paliła. Zadbała też o to, aby nie musiała trzymać papierosów przy sobie. W domu ona jedna paliła, więc rodzice i starszy brat od razu wyczuliby zapach tytoniu. Miała nadzieję, że po zdaniu matury zmieni towarzystwo i nie będzie paliła, więc problem sam zniknie. 4. 11-letnia córka uczy się bardzo dobrze, rodzice nie mają problemów. Z wyjątkiem jednego. Jej mama tak bardzo chciałaby posłuchać, co ona robi w szkole, kiedy odpowiada, jakie ma koleżanki... Ale dziewczynka ma takie wytłumaczenie: - Mamo, wiesz przecież, że ja uczę się dobrze. Mam same szóstki, piątki i czwórki. Jak dostanę zły stopień, to ci powiem. Ja nie chcę przecież kryć czegokolwiek przed tobą.
* * * * * Co powiecie o miłości tych dzieci do swoich rodziców. Czy w każdym z opisanych zdarzeń była to miłość? Oto mój dzisiejszy problem dla Was. Odpowiedź z uzasadnieniem prześlij do mnie. Nagrody ani stopnia na ziemi nie będzie (por. Mt. 6,1).
Szczęść Boże! A niektóre dzieci już mi obiecały odpowiedzieć. Bądź pierwszy! |
|
|||||||