Katechezy dla dzieciKatechezy dla dzieci- spis
Katechezy dla dzieci
KATECHEZY DLA DZIECI

List N° 2

Drogie Dzieci!

Dziś chcę Was zapytać,
z czego Pan Bóg stworzył świat? Na pewno wszyscy odpowiecie: z niczego
. Pan Bóg potrzebował wypowiedzieć tylko jedno Słowo. Przeczytajcie!

DZIWNA PRZYGODA W POCIĄGU

Przeżyłem kiedyś dziwną historię w pociągu, w której przekonałem się osobiście, że człowiek jest naprawdę stworzony na obraz i podobieństwo Boże, gdyż jak Bóg może stwarzać. A było to tak.
Parę lat temu wakacje jak zwykle spędzałem na włóczędze, tym razem na Górnym Śląsku. Jechałem właśnie do Rybnika. W ostatniej chwili przed odjazdem pociągu z Katowic do naszego wagonu doczłapał się jakiś chłopak "w jednym kapciu, w drugim bucie". Rzeczywiście, na jednej nodze miał ciężki roboczy but, na drugiej jakiś kapeć, z którego widać było świeży opatrunek.
Okazało się, że przy pracy upuścił sobie na stopę jakiś ciężar, który mu ją niezgorzej zranił. Teraz po pierwszym opatrunku wracał do domu.
Ponieważ ja, jak zwykle, przyszedłem na ostatnią chwilę, może na minutę przed nim, więc obaj staliśmy obok siebie w wagonie zatłoczonym powracającymi z pracy. Tłok był taki, że nie było mowy o dociśnięciu się do miejsc siedzących, a wsiadający czy wysiadający w pośpiechu mimo woli urażali bolącą nogę mego sąsiada. On wtedy sykał z bólu, ale nie obdarzał niezręcznych soczystymi epitetami, jak to się często zdarza. To wzbudziło we mnie do niego szacunek i sympatię. Niepostrzeżenie nawiązaliśmy rozmowę.
Okazało się, że ma 17 lat, choć wyglądał na jakieś 14-15. Pracuje już od roku, jest synem licznej rodziny. Widać, że mu się zbyt dobrze nie powodziło, bo był "ubogo chociaż chędogo" ubrany. To jeszcze może nie argument, bo to był dzień roboczy. Ale przypadkiem dowiedziałem się, że jeszcze nigdy w życiu nie jadł miodu. Dlaczego rozmowa zeszła na taki temat?
Otóż w pewnej chwili zauważyłem, że Radek (takie imię zdaje mi się miał mój towarzysz) choć nadrabiał miną i uśmiechał się, jakoś zaczął blednąć, może ze zmęczenia, a może z głodu, bo okazało się, że z powodu wypadku nic nie jadł od śniadania, a było już dobrze po południu. A ja właśnie - wedle moich ghandistowsko-wegetariańskich zasad - miałem ze sobą w teczce posilne a lekko strawne zapasy podróżne: słoik miodu i parę bułek. Jedną z nich nasmarowałem miodem i wmusiłem w trochć ceregielujŕcego sić Radka. Zjadů z apetytem, widaă ýe miód mu smakowaů. Wmusiůem dwie nastćpne buůki, humor i wyglŕd wyraęnie mu sić poprawiůy. Niestety, wićcej buůek juý nie miaůem, ale zostaůo jeszcze ž sůoika miodu. Otóý wůaúnie ten miód zdobyłem z wielkim trudem, bo lato wtedy było deszczowe i pszczoły w tego powodu nie wykonały planu.
Widziałem, jak Radkowi miód smakował i na pewno by mu trochę osłodził gorzkie chwile z bolącą nogą. A tymczasem egoizm z łakomstwem szeptali mi, że przecież jemu i tak co innego dadzą jeść w domu, dla mnie zaś miód jest tak przydatny w podróży, a tak trudno go dostać...
Wahałem się dobrą chwilę - ale gdym położył na szalę rozważań jego spuchniętą nogę (oczywiście tylko w myśli), ona przeważyła ten kamień, który człowiek często, nawet o tym nie wiedząc, w sercu nosi. A martwi się tylko o wiele mniej szkodliwymi kamieniami w "nyrach" czy w wątrobie.
Wsadziłem więc ów słoik z miodem do kieszeni opierającemu się Radkowi i zostałem zaraz hojnie wynagrodzony, widząc trochę zażenowane, ale serdecznie uśmiechnięte jego spojrzenie. Wtedy niespodziewanie przeżyłem chwile prawdziwej radości. A najważniejsze, że właśnie wtedy dokonałem niezwykłego odkrycia i jak Archimedes chciałem krzyknąć: "Eureka-znalazłem". Co znalazłem? Spytacie.
Znalazłem właśnie dowód, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże - że jak Bóg może stwarzać z niczego, a raczej z miłości. Przecież słoik z miodem pozostał jak był... Nie przestał istnieć, tylko zmienił miejsce z mojej teczki do kieszeni Radka. Ale dając mu go stworzyłem coś realnego, prawdziwą radość w nim, w sobie i w Panu Bogu też. Czy to nie wielka rzecz być
stwórcą najcenniejszej rzeczy w świecie radości?

. Ů * § * Ů .

I dzisiaj chciałbym Wam zaproponować, abyście zostali
Stwórcami Radości. Aby stać się takim Stwórcą najcenniejszej rzeczy na świecie, nie potrzeba pieniędzy, nie potrzeba narzędzi. Wystarczy mieć wrażliwe serce i zgadujące, bystre oczy. Pan Bóg stwarzając świat z miłości wypowiedział tylko słowo: "Niech się tak stanie". Wy będziecie potrzebowali więcej: może nóg, aby Was zaniosły na miejsce, może też rąk, aby wykonały polecenie Waszego serca?
Wiele dzieci uczestniczyło w Andrzejkach na wesoło. Przypomnijcie sobie, jak ciągnęliście losy z worka Świętego Andrzeja. Przypomnijcie sobie, ile szczęścia dało Wam wykonanie jednego
Dobrego Uczynku podsuniętego przez Świętego Andrzeja. Proponuję Wam podobną Bożą Zabawę w czasie Wielkiego Postu. Patrzcie, jak uszczęśliwić swoich najbliższych, ale w taki sposób, żeby oni nic nie zauważyli.
I jeszcze jedno. Dziękuję Wam za odmówione Różańce. Nie wiem, ile tajemnic odmówiliście, ale ja nie muszę wiedzieć. Wie o tym nasz dobry Ojciec w niebie. To najważniejsze.


Szczęść Wam Boże!
O. Jan, OMI



 
 
GÓRA STRONY