Z historii naszej szkoły.

Agnieszka Hartung i Oskar Krzesicki

- praca konkursowa uczniów

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


          I Liceum im. Marii Konopnickiej jest szkołą o wielowiekowej historii. Rozpoczęła ona swoje funkcjonowanie w 1835 roku jako Gimnazjum Sejneńskie, które powstało poprzez przekształcenie Szkoły Obwodowej. W 1839 roku Gimnazjum Sejneńskie zostało przeniesione do Suwałk, a w 1843 rozpoczęła się budowa jego nowej siedziby według projektu Antonio Corraziego. Gmach powstał w 1846,szkoła mieści w nim do dziś. W okresie zaborów do 1913 roku uczniowie Gimnazjum prowadzili najczęściej konspiracyjną walkę z rusyfikacją, aczkolwiek zapalne punkty historii tej walki to działania otwarte (np. strajk uczniów Gimnazjum Męskiego w 1905 roku. Żądali oni usunięcia profesorów rusyfikatorów). Podziemne koła niepodległościowe wydawały pisemko "Przedświt", zagrzewające młodzież do stawienia czoła władzom carskim. Celem było zaprzestanie rusyfikacji i wprowadzenie do szkoły nauczania w języku polskim.
          W czasie I wojny światowej szkołę przeniesiono w głąb Rosji. Po wojnie Tymczasowa Rada Obywatelska Okręgu Suwalskiego utworzyła ze szkoły Gimnazjum Żeńskie im . Marii Konopnickiej oraz Gimnazjum Męskie im. Karola Brzostowskiego. W okresie międzywojennym szkoła przechodziła okres stabilnego rozwoju, kształcąc nowe pokolenia Polaków. W czasie II wojny światowej szkołę zamknięto, a profesorów aresztowano. W 1944 roku, zaraz po zakończeniu okupacji niemieckiej, szkoła wznowiła działalność. Historia szkoły w okresie PRL obfitowała w liczne spory z ówczesną władzą ludową. Eksponowanie jej przedwojennych tradycji i odwoływanie się do antyrusyfikacyjnej postawy młodzieży w okresie III rozbioru nie było mile widziane. W szkole znajdowała się egzekutywa PZPR, złożona z profesorów mających czuwać nad "poprawnością ideologiczną" przekazywanych uczniom treści i donosić władzy o wszystkich próbach "przemycania" przez "zbuntowanych" nauczycieli niezgodnych z ideologią partii idei. W 1981 roku na prośbę uczniów i za zgodą Rady Pedagogicznej na ścianie I L.O im Marii Konopnickiej zawisł Krzyż. Historia tego Krzyża stała się symbolem walki młodzieży z zakłamaną rzeczywistością ówczesnych czasów.
          Uczniowie zawsze brali czynny udział we wszystkich ważnych wydarzeniach, toteż nie mogli "dla świętego spokoju" wymazać z pamięci historii Szkoły, której karty znaczone były wielkim patriotyzmem od czasów rusyfikacji począwszy. Historia naszej szkoły to historia dynamiczna - nie zabrakło w niej czynnych walk o polskość i wiary wymagającej heroizmu. Tylko dzięki postawie uczniów, którym przyświecały ideały "Solidarności", nikomu nie udało się wymazać z pamięci historii naszej szkoły, ani usunąć na stałe Krzyża - symbolu manifestacji PRAWDY.
          My, obecni uczniowie, nie musimy walczyć o Krzyż, pamiętamy jego historię, a naszym zadaniem jest przekazanie jej następnym pokoleniom. Musimy ocalić ją od zapomnienia, gdyż tylko my możemy to zrobić. Wszelkie źródła znajdują się w naszej szkole w formie protokołów ze spotkań Samorządu Szkolnego oraz wspomnień absolwentów zapisanych na kartach papieru. O tej historii nie mówi się w mediach, nie znajdziemy jej w żadnych podręcznikach, dlatego ukrycie jej byłoby niewybaczalnym grzechem.
          Niezwykle interesujące są losy uczniów naszej szkoły uwikłanych w historię. Chociaż oczywiście ta wielka historia o nich milczy, to jednak z całą pewnością są one godne uwagi. Wybory, dramaty, ludzkie emocje, nastroje. Czasem trudno zrozumieć jest motywacje, ale należy tę próbę podjąć. Zawsze bowiem ważny jest człowiek, a historia często gubi jednostkowe losy, zdarzenia, które nijako dzieją się na jej peryferiach, ale czy przez to są mniej istotne, dramatyczne?
          Ciągle pokutuje jeden wzorzec pisania o wydarzeniach z przeszłością. Obowiązuje w jego ramach nakaz zachowania chronologii i hierarchii ważności opisywanych faktów, wskutek czego pozostają tylko te najistotniejsze, najbardziej znaczące. Ale przecież obok postaci wielkich, które na stałe weszły do annałów solidarności, pojawiają się losy "małych" bohaterów.

Materiały źródłowe.

          Krzyż został powieszony w holu Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Konopnickiej 2.11.1981 przy wiedzy Dyrekcji i za zgodą Rady Pedagogicznej. Przed powieszeniem krzyża, przeprowadzono wśród uczniów referendum, w którym wypowiedzieli się za jego umieszczeniem w szkole. Od roku 1981 do 1984 krzyż wisiał w szkole. Ówczesny dyrektor szkoły, pani Majewska, akceptowała obecność krzyża jako wyraz przekonań religijnych uczniów. Działania ze strony władz rozpoczęły się w 1984 roku po zmianie dyrektora szkoły. W kwietniu tegoż roku na dyrektora szkoły desygnowany został Stanisław Nowel , który z miejsca przystąpił do działań mających na celu usunięcie krzyża.
          Po szkole krążyły plotki, że dyrektor Nowel wydał woźnemu polecenie zdjęcia krzyża. Podczas gdy ten odmówił, dyrektor zwolnił go. Na zebraniu Samorządu Szkolnego w dniu 25.04.1985 młodzież zwróciła się do dyrekcji z zapytaniem czy rzeczywiście polecił usunąć Krzyż. Dyrektor zdecydowanie zaprzeczył. Podczas zebrania wywiązała się ostra dyskusja pomiędzy dyrektorem a uczniami , dotycząca moralnych aspektów wieszania symboli religijnych w miejscach publicznych: "Pan dyrektor powiedział że w krajach zachodnich ponosi się kary za wieszanie krzyża w szkole np. we Francji" 1. Na to jeden z uczniów stwierdził, że tam młodzież ma wybór, ponieważ są także szkoły katolickie, a w Polsce takich nie ma. "W naszej szkole jest większość osób wierzących i nie ma nikogo, kto nie chciałby krzyża. Wszyscy chcą żeby krzyż wisiał". Pan Dyrektor zaznaczył: "Sprawa wiary jest prywatna i nie można mówić o religii w miejscach publicznych. Obywatel musi szanować prawo i je przestrzegać". Na pytanie młodzieży, jakie to prawo, pan dyrektor odpowiedział, że prawem, na podstawie którego Krzyż nie może wisieć w miejscach publicznych jest prawo z 1961 r (...).
          
          Stanisław Nowel poprosił młodzież o zachowanie spokoju. Powiedział, iż gwarantuje, że nie dokona niczego w sprawie krzyża bez wcześniejszej rozmowy z młodzieżą. Dodał również, że będzie z młodzieżą jeszcze rozmawiał...(...). "Natomiast wszystkie sprawy będą rozważane i będzie brane pod uwagę dobro uczniów, i nic nie będzie wymuszone."
          Należy zwrócić szczególną uwagę na obietnice skonsultowania z młodzieżą dalszych decyzji, dotyczących Krzyża, który był palącym problemem dla nowo wybranego dyrektora, bo przecież dostał on wyraźne polecenie usunięcia go z terenu szkoły. Pan Nowel starał się rozwiązać problem bez wywołania skandalu, chciał uniknąć niepotrzebnego nagłaśniania tej sprawy. Usiłował skłonić uczniów do wyrażenia zgody na zdjęcie krzyża. Początkowo dyskusja odbywała się w ramach otwartej wymiany poglądów, jednakże z czasem stanowisko dyrekcji zaczynało być coraz bardziej kategoryczne. W protokole z posiedzenia samorządu w dniu 18.06.85 napisano: "Stwierdził [pan dyr. Nowel], że ta sprawa musi być rozstrzygnięta, gdyż są przepisy prawne, które zabraniają, aby krzyż mógł być w pomieszczeniach państwowych i że dotychczas w tej szkole przez cztery lata było łamane prawo." Pan Nowel nie chciał podać, jak dokładnie brzmi prawo zabraniające umieszczania symboli religijnych w miejscach publicznych. W swoim dalszym wywodzie starał się podważyć zgodność z prawem samego zawieszenia krzyża, jak również przeprowadzonego w 1981 referendum: "Pan Dyrektor zaznaczył, że krzyż w tej szkole został powieszony przez młodzież bez wiedzy Dyrekcji i Rady Pedagogicznej. Młodzież kierowała się emocjami i pan Dyrektor wie, że dla młodzieży krzyż nie jest wyrazem postawy religijnej. Przeprowadzone w tej sprawie referendum też było na zasadzie inspiracji, a rok 1981 był, jak wiemy, specyficzny." Dalej Dyrektor stara się zasugerować, że obecność krzyża jest przeszkodą w stosunkach szkoły z innymi podmiotami. "Pan dyrektor uważa, że problem krzyża musi być rozwiązany, gdyż szkoła z tego powodu jest inaczej traktowana, a młodzież też nie ma możliwości pełnego udziału we wszystkim, co chciałaby organizować. Na pewno wszyscy wiedzą, że przygotowywany został przez Samorząd Sejmik Uczniowski, międzyszkolny - o samorządności, a nie odbył się. Na pytanie uczniów dlaczego sejmik nie odbył się, pan Dyrektor odpowiedział, że właśnie ze względu na obecność krzyża."
          Uczniowie usiłowali udowodnić legalność zawieszenia krzyża, przypominając o zatwierdzeniu tej decyzji przez Radę Pedagogiczną, lecz dyrektor uznał ich dokumentację za nieistotną. Pan Nowel przekonywał uczniów, że krzyż znajduje się w szkole bezprawnie, robił wszystko, aby zastraszyć młodzież, mówił "że może zarządzić zmianę Statutu Ucznia, a nauczycielom każe być nieobiektywnymi".
          "Pan Dyrektor przeczytał tez paragrafy kodeksu karnego mówiące o karach za przekraczanie prawa, jeśli ktoś narusza osobiste przekonania. "Młodzież tłumaczyła, że zdjęcie krzyża "gwałci ich sumienia". W odpowiedzi pan Nowel stwierdził, że jest w szkole młodzież, która nie chce Krzyża, chociaż jest wierząca, ale boi się to powiedzieć publicznie.
          Na spotkaniu obecna była również opiekunka Samorządu Uczniowskiego, pani Bożenna Szynkowska , jednak pan Dyrektor, podejrzewając ją o "podburzanie młodzieży" zabrał jej prawo głosu.
          Związane z krzyżem wydarzenie nie dotyczyły tylko Samorządu Uczniowskiego. Również na zebraniach Rady Pedagogicznej Pan Dyrektor sugerował, że należy znaleźć młodzież która "godnie przeniesie krzyż do budynku obok [miał na myśli kościół". Dyrektor nakłaniał wychowawców, aby przekonali młodzież do zdjęcia krzyża. Jeden z pedagogów, chcąc przypodobać się dyrektorowi, zgłosił swoją klasę. Jednak okazało się, że uczniowie jego klasy nie wyrazili zgody na wzięcie w tym udziału.
          20 czerwca 1985 roku dyrektor Nowel zwołał nadzwyczajne posiedzenie Samorządu Szkolnego. Tym razem nie przekonywał, ale próbował zastraszyć młodzież. Na samym początku stwierdził, że " szkoła jest instytucją świecką, a w instytucjach świeckich nie mogą istnieć żadne elementy religijne". Przewodniczący Samorządu zapytał Dyrektora, czy może przeczytać protokół z ostatniego zebrania Samorządu, na którym dyrektor zagwarantował, że żadne decyzje w sprawie krzyża nie zostaną podjęte bez uprzedniej konsultacji z uczniami, lecz spotkał się z zdecydowaną odmową. Następnie dyrektor powiedział: "(...) Rada pedagogiczna nie uchwaliła tego, że krzyże mają wisieć w naszej szkole i sprawę należy uznać za zamkniętą.(...) uznał, że młodzież i on nie są na tym samym poziomie i on ma znaczące zdanie, z którym młodzież musi się liczyć." Zabronił indywidualnego protokołowania tego zebrania młodzieży. Młodzież starała się przedstawić dokumenty samorządu, dotyczące akceptacji decyzji młodzieży o powieszeniu krzyża przez Radę Pedagogiczną. Jednak dyrektor przerwał przedstawicielowi samorządu i stwierdził, że te dokumenty i tak nie mają znaczenia, ponieważ musi on respektować prawo, które stanowczo zabrania wieszania krzyży w szkole. Młodzież zapytała pana Nowela jaki konkretnie prawo miał na myśli. W odpowiedzi pan Dyrektor oświadczył, że: " młodzież naszej szkoły jest młodzieżą, która nie może zrozumieć problemów, jakie już dawno 88% młodzieży zrozumiało". Wyrażał przekonanie, że grupa młodzieży, która jest za tym, żeby krzyż wisiał "robi z krzyża symbol nie wiadomo czego" oraz, że wielu uczniów jest przeciwnych obecności krzyża, lecz młodzież wierząca nie pozwala im na jawną manifestację swoich poglądów. Następnie otwarcie przyznał, że celem wszystkich ostatnich dyskusji jest to, żeby przekonać uczniów o słuszności zdjęcia krzyża. Jeżeli uczniowie nie dadzą się przekonać, to "zabezpieczony prawem PZPR, i tak zrobi to co nakazuje mu to prawo". Młodzież nadal prosiła o podanie prawa, które mówi wprost o zakazie obecności krzyża w instytucjach szkolnych. Pan Nowel stwierdził, że "nie musi niczego udowadniać, bo jest ważniejszy.(...) problem jest tylko taki, że krzyż powinien być zdjęty i młodzież powinna się na to zgodzić, bo nic innego jej nie zostało". Dyrektor dodał również, że Samorząd Szkolny jest zupełnie nieprzydatny i w taki sposób będzie podsumowany na końcowej Radzie Pedagogicznej. Zarzucił młodzieży, iż jakoby nie uznaje wolności innych ludzi. Następnie wypowiedział się pan Szłyk. Stwierdził on, że młodzież daje się kierować innym i że chce z państwowej szkoły uczynić szkołę prywatną. Była to wyraźna aluzja do popierającej młodzież opiekunki Samorządu Szkolnego, pani Szynkowskiej. W swojej wypowiedzi pan Szłyk ostro skrytykował postawę młodzieży, nawołując do "przywrócenia świeckości szkoły". "Z szacunkiem, i z całą odpowiedzialnością krzyż powinien wisieć w kościele" - podsumował swoją opinię pan Szłyk. Uczniowie konstatowali, że szkoła także jest miejscem godnym. Lecz dyrektor zarzucił młodzieży, że jej zachowania na przerwach na to nie wskazują. Jeden z chłopców przyznał: "Owszem ale, co by się działo, gdyby krzyża zabrakło". Dyrektor dokładał wszelkich starań, aby ograniczać wolność uczniów także innymi sposobami, na przykład zabronił im chodzić do kościółka gimnazjalnego, znajdującego się przed gmachem szkoły. Nie dobrnął jednak do swojego celu, albowiem młodzież modliła się stojąc przed progiem kościoła.
          Mimo zdecydowanej i jednoznacznej postawy uczniów oraz Rady Pedagogicznej Dyrektor postanowił że krzyż trzeba zdjąć. Gdy 27 czerwca 1985 roku nauczyciele i uczniowie przekroczyli próg szkoły, okazało się, że krzyż zniknął. Jeszcze przed rozpoczęciem zajęć lekcyjnych dyrektor wezwał nauczycieli do pokoju nauczycielskiego i oznajmił, że krzyż został skradziony. Jednak śladów kradzieży nie było. Następnie powiedział, że cokolwiek się teraz stanie, odpowiedzialność za to ponosi pani Szynkowska. W tym dniu pod szkołą stały pojazdy ZOMO, leżały porozrzucane kamienie, odcięto też w naszej szkole połączenia telefoniczne. Przed rozpoczęciem lekcji było spotkanie z młodzieżą, na którym poproszono ją, aby nie dała się sprowokować i żeby zachowała spokój. Kontrolowano wychodzących ze szkoły uczniów i nauczycieli.
          W miejscu, gdzie wisiał krzyż, został czerwony ślad, namalowany wcześniej pod nim potajemnie przez nauczycieli. Zebrała się tam młodzież i ktoś zaintonował "Rotę" (nasz hymn szkolny, który w tamtych czasach był pieśnią zakazaną). Śpiewali ze łzami w oczach, jakby to miało ukoić poczucie wielkiej niesprawiedliwości:

Nie rzucim Ziemi, skąd nasz ród.
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my naród, polski lud.
Królewski szczep piastowy.
Nie damy, by nas zgnębił wróg.
Tak nam dopomóż, Bóg.
Tak nam dopomóż, Bóg...


Do pieśni włączyła się też część nauczycieli.
          Ksiądz Prałat Hamerszmit napisał list...
          Złożyli kwiaty w miejscu, gdzie wisiał Krzyż.
          Na jednej z Rad Pedagogicznych, nauczyciel, pan Wiesław Stojanowski, powiedział dyrektorowi, że trudno jest mieć do niego zaufanie. W tym samym dniu otrzymał kwit, że został zwolniony z pracy. Pan Nowel argumentował swoją decyzję tym, że to właśnie pan Stojanowski kazał śpiewać "Rotę", że to on złożył kwiaty oraz zarzucał mu zorganizowanie młodzieży. Kolejnym powodem, dla którego dyrektor zwolnił nauczyciela był udział w pogrzebie księdza Jerzego Popiełuszki. Dyrektor uważał, że ma prawo wyrzucić ze szkoły wszystkich uczniów i nauczycieli, którzy byli obecni na pogrzebie księdza w Warszawie. Pan Wiesław Stojanowski otrzymał zakaz wstępu do szkoły.
          Na tej samej Radzie Pedagogicznej pani Bożenna Szynkowska powiedziała, że jeśli ci wszyscy ludzie, który przyczynili się do pozbawienia szkoły Krzyża mają sumienia, to ma nadzieję na to, że te sumienia nie pozwolą im dłużej żyć w zakłamaniu.

Następnego dnia, w czasie rozdania świadectw, młodzież przyszła ubrana na czarno.

1 - Wszystkie przytoczenia są z protokołów Samorządu Szkolnego z 1985 roku.