19


Życie Wieczne


Rok 11/Nr 1/43/styczeńluty-marzec/2010


Kwartalnik formacyjny „Życie Wieczne” przeznaczony jest do użytku wewnętrznego. Kierowany jest do Członków Młodzieżowego Dzieła Pomocy dla Czyśćca oraz do dziewcząt zainteresowanych duchowością i charyzmatem Zgromadzenia. Prenumerata za ofiarą dobrowolną.

Redakcja: s. Anna Czajkowska.


Adres Redakcji:

Życie Wieczne”

ul. Poprzeczna 1; 05-070 Sulejówek,

tel. 022/487 86 08 lub kom.: 0/ 698 230 430;

e-mail: mdpcanna@wp.pl ; gg. 7479325; www.wspomozycielki.pl



**************************



W tym numerze:



DO PRZYJACIÓŁ


Najważniejsza jest miłość. Miłość Boża.


BLIŻEJ BOGA


Kto się modli, nie zginie. Br. Wawrzyniec o życiu duchowym.

 


BLIŻEJ KOŚCIOŁA


2 II Ofiarowanie Pańskie - Odpocznij we mnie...

Krzyż Jezusa siłą świadka Miłości

 


W KRĘGU WIECZNOŚCI


Czyściec w doświadczeniu świętych: Czyściec św. Patryka


Z LISTÓW PRZYJACIÓŁ


Na pożyczonych skrzydłach

 


Z ŻYCIA SIÓSTR I MDPC


W skrócie

10 lecie Młodzieżowego Dzieła 1999-2009

III Rok Wielkiej Nowenny: Modlitwa i Eucharystia

Myśli bł. Ojca Honorata o Eucharystii

**************************


ZAPRASZAMY NA REKOLEKCJE



 dla młodzieży żeńskiej

 

19—21 II 2010 - SULEJÓWEK

 

Temat: Dar Miłości ukrzyżowanej…

 

30 IV—3 V 2010 - SULEJÓWEK

 

Temat: Pokarm świadków Miłości-modlitwa i Eucharystia

 

 

 

Adres:

Sulejówek k. Warszawy, ul. Poprzeczna 1 (dom Sióstr Wspomożycielek)

 

Dojazd:

- do Sulejówka - pociągiem podmiejskim (Koleje Mazowieckie lub Szybka Kolej Miejska) z Warszawy Wsch. w kierunku: Siedlce, Mińsk Maz., Sulejówek Miłosna.

 

Rozpoczęcie: godz. 19.00; zakończenie: ok. godz. 14

 

Opłata - ofiara dobrowolna.

 

Weź ze sobą: Pismo św., różaniec, notatnik, śpiwór, ciepłe ubranie (dotyczy rekolekcji w lutym), buty na zmianę, instrument muzyczny (jeżeli umiesz na nim grać). Zaproś swoje koleżanki - będzie Ci raźniej:))

 

 

Dokładne informacje i zgłoszenia:

 

s. Anna Czajkowska

ul. Poprzeczna 1, 05-070 Sulejówek

tel.: 022/ 487 86 08 lub kom. 698 230 430

gg: 7479325; e-mail: mdpcanna@wp.pl

www.wspomozycielki.pl


**************************



DO PRZYJACIÓŁ


NAJWAŻNIEJSZA JEST MIŁOŚĆ...


Miłość Boża


Po wielu artykułach o miłości, rozumianej jako relacja międzyludzka, przyszedł czas na zgłębienie tego rodzaju miłości, którą darzy nas Pan Bóg oraz miłości, której On oczekuje z naszej strony jako nasz Bóg, Stwórca, Pan, Zbawca, Odkupiciel i… Boski Oblubieniec. Jeżeli prawdziwie kochamy człowieka czy doświadczamy od innych miłości, wiedzmy, że dzieje się to mocą miłości, którą Pan Bóg zaszczepił w naszych sercach w akcie stworzenia - wtedy, gdy zapragnął naszego istnienia i zgodnie z tym zamysłem Jego woli, przy współudziale naszych biologicznych rodziców, pojawiliśmy się na świecie jako owoce Bożej miłości. Tak! Owoce miłości! Gdybyśmy nawet mieli rodziców, którzy nie kochali siebie nawzajem, którzy może też nie cieszyli się z naszego zaistnienia, to i tak jesteśmy zrodzeni z Miłości i na pewno chciani i miłowani przez MIŁOŚĆ, którą jest BÓG.


Ważne, żeby to do nas dotarło - nie ma na świecie ani jednego człowieka, który byłby niechcianym i niekochanym dzieckiem. Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga Ojca, a On jest Miłością! W Katechizmie Kościoła Katolickiego, już w pierwszym numerze, czytamy: „Bóg w samym sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy, zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia. Dlatego w każdym czasie i w miejscu jest On bliski człowiekowi. Bóg wzywa człowieka i pomaga mu szukać, poznawać i miłować Siebie ze wszystkich sił”. Dlaczego z takim naciskiem to podkreślam? Ponieważ tylko Bóg jest konieczny do tego, abyśmy, kochając i będąc kochani, szczęśliwie żyli na ziemi i w wieczności. Ludzie też są bardzo ważni, ale ich słabości nie są w stanie przekreślić Bożych zamiarów wobec nas. „(…) Przede wszystkim trzeba zawsze ukazywać miłość naszego Pana - czytamy dalej w Katechizmie - by wszyscy zrozumieli, że każdy prawdziwie chrześcijański akt cnoty nie ma innego źródła niż miłość ani innego celu niż miłość” (KKK, 25).


Stworzeni i odkupieni z miłości przez Miłość, jesteśmy jednocześnie wezwani do miłowania. Święty Franciszek Salezy w Traktacie o miłości Bożej pisze, że „Chociaż odkupienie nasze przez Zbawiciela zostaje nam udzielone w tylu różnorodnych postaciach, ile istnieje dusz, to powszechnym środkiem naszego zbawienia jest miłość; ona wszystko przepaja i bez niej nic nie jest zbawienne (…). Z tego powodu Jezus, który nas odkupił krwią swoją, nieskończenie pragnie, byśmy Go kochali i przez to byli na wieki zbawieni - pragnie naszego zbawienia, abyśmy Go wiecznie kochali. Miłość Jego zmierza do zbawienia nas, zbawienie zaś nasze do Jego miłowania. (…) O, prawdziwy Boże, z jaką miłością to Boskie Serce pożąda naszej miłości!”.


Miłowanie Boga, do którego jesteśmy także wezwani przykazaniem Bożym, nie przerasta naszych możliwości. Każdy człowiek ma wpisane w serce pragnienie Boga. Zanim zaczniemy cokolwiek rozumieć, Bóg już pociąga nas ku sobie i pozostawi nasze serce wciąż spragnione, nienasycone dopóki ono Nim się nie napełni. To jest nasze fundamentalne powołanie, którym jest stać się człowiekiem stworzonym na wzór i podobieństwo Boże.


W jednym z dokumentów Soboru Watykańskiego II odnajdujemy znamienne stwierdzenie, ujawniające drogę, na której osiągamy godność ludzką według Bożej miary: „Szczególny charakter godności ludzkiej polega na powołaniu człowieka do łączności z Bogiem. Człowiek jest zaproszony do rozmowy z Bogiem już od chwili narodzin: istnieje on bowiem tylko dlatego, że stworzony przez Boga z miłości jest zawsze z miłości zachowywany, i nie żyje w pełnej zgodności z prawdą, jeżeli w sposób wolny nie uzna tej miłości i nie odda się Stworzycielowi” (Konst. Gaudium et spes, 19).


W kontekście oficjalnego nauczania Kościoła katolickiego łatwiej zrozumieć dlaczego Pan Jezus, objawiając się wielu świętym i świątobliwym osobom, apelował przez nich o miłość do Boga, i o wynagradzanie za jej brak w ludzkich sercach. „Pociesz Mnie, Józefo, - prosił Jezus współczesną hiszpańską mistyczkę s. Józefę Menedez - bo dusze krzyżują Mnie na nowo! Serce moje staje się przepaścią boleści. Grzesznicy pogardzają Mną i depczą Mnie stopami. Traktują mnie - Swego Stwórcę - jak coś niegodnego miłości. (…) Ale dusze, które Mnie miłują, oddając się i wyniszczając jako ofiary wynagrodzenia, upraszają dla świata Boże miłosierdzie. To właśnie ratuje świat”. Cdn.

s. Anna Czajkowska WDC

 


**************************



BLIŻEJ BOGA



KTO SIĘ MODLI, NIE ZGINIE…


Br. Wawrzyniec*… o życiu duchowym

 

Praktyka najświętsza, najpowszechniejsza i najbardziej potrzebna w życiu duchowym to obecność Boga: to jest upodobać sobie Jego boskie towarzystwo i przyzwyczaić się do niego, mówiąc pokornie i rozmawiając z Nim czule w każdym czasie, w każdej chwili, bez reguły i miary, zwłaszcza w czasie pokus, zmartwień, oschłości, odrazy, a nawet niewierności i grzechów.


Trzeba stale się przykładać do tego, aby nasze działania wszystkie bez różnicy były sposobem na przestawanie z Bogiem, jednakże ma ono być niewystudiowane, lecz jakby wypływać z czystości i prostoty serca.


Trzeba podejmować wszystkie nasze działania z powagą i umiarem, bez porywczości i pośpiechu, które cechują ducha zagubionego. Trzeba pracować powoli, spokojnie i z miłością do Boga, prosić Go o przyjęcie naszej pracy, a przez tę ciągłą uwagę skierowaną ku Bogu rozbijemy głowę demona i wytrącimy mu broń z ręki.


Powinniśmy podczas pracy i innych działań, w czasie lektury i pisania, nawet i duchowego, co więcej: w czasie zewnętrznych aktów pobożności i odmawianych na głos modlitw, zostawić krótka chwilę, najczęściej jak możemy, na adorację Boga w głębi naszego serca, kosztować go, choćby przelotnie i jakby ukradkiem. Ponieważ wiecie, że Bóg jest obecny przed wami podczas waszych działań, że jest w głębi i w centrum waszej duszy, dlaczegóż zatem nie porzucić przynajmniej od czasu do czasu waszych zewnętrznych zajęć, a nawet waszych modlitw słownych, aby adorować Go wewnętrznie, chwalić Go, prosić Go, ofiarować Mu wasze serce i dziękować Mu? Cóż może być bardziej miłego Bogu niż porzucenie w ten sposób, tysiące razy w ciągu dnia, wszystkich stworzeń, aby się wycofać i adorować Go w swoim wnętrzu?


Kolejna kwestią jest zniszczenie miłości własnej, która może istnieć tylko między stworzeniami, od których uwalnia nas niepostrzeżenie to wewnętrzne zwrócenie się ku Bogu! I wreszcie, nie możemy dać Bogu większego świadectwa naszej wierności niż wyrzekając się stworzenia i gardząc nim tysiące razy, aby cieszyć się przez chwilę Stworzycielem. Nie zamierzam was tymi słowami zobowiązać do porzucenia na zawsze świata zewnętrznego, to niemożliwe; jednakże roztropność, która jest matką cnót, powinna służyć wam za regułę.


Wszystkie te adoracje powinny się dokonywać przez wiarę, w przekonaniu, że naprawdę Bóg jest w naszych sercach, że trzeba Go adorować, kochać Go i służyć Mu w duchu i w prawdzie, że wszystko widzi, co się dzieje i co się stanie w nas i we wszystkich stworzeniach, że On jest niezależny od wszystkiego i że jest Tym, od którego zależą wszystkie stworzenia, że jest nieskończony we wszelkiego rodzaju doskonałości. On jest tym, który zasługuje dzięki swej nieskończonej wspaniałości i swemu suwerennemu panowaniu na wszystko czym jesteśmy, i na wszystko, co jest w niebie i na ziemi, czym może dysponować zgodnie ze swym upodobaniem w czasie i w wieczności. Jesteśmy Mu winni - zgodnie ze sprawiedliwością - wszystkie nasze myśli, nasze słowa i nasze działania. Przyjrzyjmy się, czy to czynimy.


Trzeba bardzo troskliwie zbadać, jakie są cnoty najbardziej nam potrzebne, które najtrudniej osiągnąć; grzechy, w które popadamy, oraz najczęstsze i nieuchronne okazje do naszych upadków. Musimy uciekać się do Boga z całym zaufaniem podczas walki, trwać mocno w obecności Jego boskiego Majestatu, adorować Go pokornie, przedstawiać Mu naszą nędzę i nasze słabości, prosić Go z miłością o pomoc Jego łaski. I dzięki temu znajdziemy w Nim wszystkie cnoty, nie posiadając żadnej”. Cdn.

 

(*Brat Wawrzyniec od Zmartwychwstania, francuski karmelita bosy (1614-1691). Prosty mnich, zajmujący się ciężką pracą dla klasztoru w kuchni i w warsztacie szewskim, który odkrył, że w każdej czynności może ciszyć się Bożą obecnością, uświęcając wszystko, co robi, jak w chwili najgłębszej modlitwy).

 


**************************


BLIŻEJ KOŚCIOŁA



2 II - OFIAROWANIE PAŃSKIE I DZIEŃ ŻYCIA KONSEKROWANEGO

 

Odpocznij we mnie...

 

Chcę przez ciebie przemówić do dusz zakonnych, by im okazać jak bardzo je kocham, jak tkliwą miłością otaczam. Każde zgromadzenie zakonne jest moim ogrodem ulubionym, a poszczególne dusze kwiatami, wśród których mile spoczywam” - te słowa wypowiedział Pan Jezus do jednego z najpiękniejszych kwiatów życia konsekrowanego - do polskiej mistyczki s. Leonii Nastał*. W Pieśni nad Pieśniami też znajdziemy podobne „imię”, którym Oblubieniec nazywa swoją oblubienicę: „Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico, ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym. Pędy twe - granatów gaj, z owocem wybornym kwiaty henny i nardu (Pnp 4,12-13a).


Myśląc o życiu całkowicie poświęconym Panu Bogu warto pamiętać, że być siostrą czy bratem zakonnym, być osobą konsekrowaną to przede wszystkim odpowiedzieć na wezwanie Jezusa - na Jego zaproszenie do bardzo wielkiej zażyłości z Nim w relacji miłości. To jest podstawa powołania, jego istota. Więź miłości decyduje o tym czy dana osoba rzeczywiście staje się oblubienicą Syna Bożego, czy jest tylko robotnicą w winnicy Pańskiej; czy doświadcza szczęścia i spełnienia na tej drodze, czy tylko czuje się utrudzona jej ciężarem.


Ksiądz Marek Dziewiecki, w książce Pójść drogą błogosławieństwa, słusznie zwraca uwagę na to, aby o życiu konsekrowanym nie myśleć zadaniowo - wartość drogi powołania nie zależy od tego, jakie dzieła pełnią siostry czy bracia w danym zakonie bądź w instytucie, bo przecież i świeccy równie dobrze mogą opiekować się ubogimi, niepełnosprawnymi, mogą być misjonarzami, a nawet diakonami, pełniąc wiele funkcji liturgicznych. Do tego, aby po chrześcijańsku służyć drugiemu człowiekowi wcale nie jest konieczne składanie ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Wystarczy być człowiekiem głębokiej wiary, który pragnie naśladować swego Mistrza w okazywaniu miłosierdzia.


Złożenie ślubów wskazuje na inną jakość życia, na to kim jestem, a nie co robię. Zadania podejmowane przez zakony czy instytuty życia konsekrowanego są tylko jednym ze środków prowadzących do stawania się coraz bardziej poddanym woli Bożej, do stawania się narzędziem miłości w dłoniach Bożych, aby ta miłość mogła docierać do wielu serc ludzkich i je przemieniać na wzór Serca Jezusowego.


Być osobą konsekrowaną, to przede wszystkim pozwolić Panu, aby przemieniał nas swoją łaską. To dać się przeniknąć Bożej miłości tak, aby dotarła do najgłębszych sfer naszej duszy, aby całkowicie zapanowała w sercu i uczyniła je gotowym do największych ofiar w imię TEJ MIŁOŚCI. „Świat pędzi ku zatracie - czytamy w zapiskach objawień Pana Jezusa siostrze Józefie Menedez hiszpańskiej mistyczce XX wieku** - Szukam dusz, które by wynagradzały zniewagi wyrządzone majestatowi Bożemu. Serce moje trawi pragnienie przebaczania. Tak! Przebaczać tym drogim dzieciom, za które wylałem wszystką Krew. Biedne dusze, ileż ich ginie! Ile z nich pędzi do piekła! (…) Kiedy jakaś dusza jest na tyle wspaniałomyślna, aby dać Mi wszystko, czego żądam, gromadzi ona wtedy skarby dla siebie i dla drugich i wiele dusz zawraca z drogi zatracenia. Dusze-oblubienice mego Serca, mają udostępniać duszom na świecie moje łaski przez ofiary i miłość”


Bóg i Kościół, gdy tak dużo ludzi gubi się w wirze życia, potrzebuje Bożych szaleńców, którzy pozwolą się porwać Jezusowej Miłości i mocą tej Miłości będą chcieli ratować dusze grzeszników i dusze zmarłych cierpiących w czyśćcu, aby w Domu Ojca każdy mógł odnaleźć swoje miejsce i być w pełni szczęśliwym.


Jezus powołuje i czeka na odpowiedź swoich wybranych, na odpowiedź daną z taką hojnością, o jakiej słyszymy w jednej z pieśni Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej:

Chcę być Twoim ziarnem, abyś mnie starł.

Chcę być Twoim chlebem, abyś łamał mnie.

Chcę być winnym gronem, abyś mnie wytłoczył.

Chcę być twą oliwką, abyś zmiażdżył mnie.

Im ja będę mniejszy, Ty będziesz większy.

Taki mały będę kochał Ciebie.

Gdy ja będę niczym, Ty będziesz wszystkim.

Chcę miłością stać się w Twoim sercu.

Odpocznij we mnie Umiłowany mój,

moja Miłości, moje Wszystko”.

s. Anna Czajkowska WDC


(* S. Leonia Nastał była Służebniczką NMP Niepokalanej ze Starej Wsi (1903-1940). Jej proces beatyfikacyjny jest już na etapie rzymskim. Cytat pochodzi z jej „Dziennika duchowego”, Stara Wieś 2009, s. 73)


(**S. Józefa Menedez (1890-1923) była członkinią Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa - Sacré Coeur. Cytat pochodzi z książki „Wezwanie do Miłości”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2009, ss. 233, 313).


 

TEMAT ROKU DUSZPASTERSKIEGO W POLSCE

BĄDŹMY ŚWIADKAMI MIŁOŚCI”


Krzyż Jezusa siłą świadka

 

Krzyż jest wyrazem miłości i znakiem poświęcenia się dla innych (…) Jest on nie tylko świętym znakiem każdego chrześcijanina, ale stanowi również ważny element tożsamości kultury europejskiej, jest obecny w symbolach narodowych wielu krajów i organizacji oraz stanowi główny motyw wielu odznaczeń. Ma zatem wymiar uniwersalny. (…) Prawa niewierzącej mniejszości powinny być łączone z obowiązkiem respektowania praw większości ludzi wierzących. Nie wolno ranić uczuć osób, dla których krzyż jest symbolem największych wartości. Trzeba uszanować ich prawo do publicznego wyrażania swych przekonań religijnych” - głosił komunikat Konferencji Episkopatu Polski z dnia 27 listopada 2009 roku, w kontekście wyroku Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w związku z krzyżami w szkołach włoskich.


Nasz Pan, Jezus Chrystus, jest Miłością Ukrzyżowaną i o takiej Miłości ma świadczyć każdy z Jego uczniów. Miłość bez krzyża mija się z prawdą - bo nawet w wymiarze tylko relacji międzyludzkich miłości zawsze towarzyszy cierpienie - choćby to związane z obumieraniem naszego egoizmu; z wysiłkiem, aby nie koncentrować się na własnych potrzebach, ale móc zabiegać o dobro dla drugiego, ukochanego człowieka…


Nasz Bóg króluje z krzyża (!) Dla chrześcijanina krzyż jest „berłem” Chrystusa Króla, który przyszedł na świat, aby uleczyć ludzkość zranioną grzechem, Króla który umarł za nas i zmartwychwstał, aby Miłość była kochana…


Nie lękajmy się Miłości Ukrzyżowanej, która w sposób szczególny troszczy się o Polskę i prosi przez swoich wybranych, abyśmy - my, Polacy - byli tej Miłości wierni. Jedną z osób, żyjących w XX wieku, której Pan Jezus przekazał szczególne orędzie dla Polski, jest s. Leonia Nastał służebniczka starowiejska. W jej Dzienniku duchowym, czytamy:


Nieraz ból ściska moje serce - mówi Pan Jezus - gdy muszę patrzeć jak ludzie bronią się przed działaniem miłości. Z daleko większą czynią to skwapliwością, niż mieszkańcy domu objętego pożarem. Skoro tylko Miłość prawdziwa zaczyna kołatać do duszy, zamiast wyjść naprzeciw, powitać Ją z radością, uciekają do ciasnej izdebki własnego ja. Co więcej, by nie pozwolić wejść Miłości, stawiają na drodze tamy pełne gruzów (…). O, gdyby umieli usłyszeć wołanie Miłości; o, gdyby zwracali swe oczy na krzyż, na rany Chrystusa, znaleźliby zbawienie. Niestety w wielu domach brak krzyża, brak obrazu, a jeżeli jest, ceni się go tylko jako pamiątkę, jako wartość artystyczną, a nie jako symbol zbawienia.


O mój ukochany ludu polski, którego przodkowie szli z krzyżem na bój, krzyżem zdobili swój mundur, krzyżem znaczyli drzwi swoich domów - czemu mnie wyrzucasz z własnego mieszkania, z własnych serc? Czyż krzyż sprowadził ci nieszczęście, czy ci zanadto przygniótł ramiona? A Ja niosłem krzyż na Golgotę, pomimo, że miałem ramiona odarte z ciała przez katusze biczowania… Ja się nie zawahałem wejść na szubienicę krzyża, mimo że go za hańbę wówczas poczytywano.


Ludu mój polski, wiedz, że berłem twojej Królowej - mej Matki przeczystej - jest krzyż. Chcesz być wolny? - zatknij go w swej duszy, choćby ona była twarda jak skała Golgoty, zdołam ją skruszyć i wzruszyć, by Mi dała miły odpoczynek po trudach męki i konania. Leonio, Ja chcę, by krzyż był w każdym domu. Moje chcę podaję przez ciebie, bo przez ciebie przemówię do twoich rodaków, do twoich braci (…). Kto na ziemi będzie czcił i kochał krzyż, owo śmiertelne łoże swego Zbawcy, nie ulęknie się go w dzień sądu ostatecznego, gdy zajaśnieje na niebie w obliczu całego świata. Chciałbym, by noszono przy sobie bodaj maleńki krzyżyk, tak jak się nosi medalik, dla przypomnienia sobie, co Jezus cierpiał i dla obudzenia przez to aktów miłości i wdzięczności ku Bogu za zbawienie dokonane przez mękę i krzyż Boga-Człowieka” (str. 87-88).


Jeżeli więc pragniemy świadczyć swoim życiem o Miłości, czerpmy siłę z samego Jej źródła - z Jezusowego krzyża...

s. Katarzyna WDC

 


**************************


W KRĘGU WIECZNOŚCI



CZYŚCIEC W DOŚWIADCZENIU ŚWIĘTYCH


Czyściec św. Patryka


Św. Patryk urodził się około roku 358 w Taberni, położonej w tej części Brytanii (Anglii), która należała do Cesarstwa Rzymskiego. Ojciec Patryka Kalpurniusz był urzędnikiem cesarskim, później został diakonem. Patryk został w dzieciństwie ochrzczony, ale nie otrzymał chrześcijańskiego wychowania. Gdy miał szesnaście lat porwali go irlandzcy korsarze i sprzedali w Irlandii do niewoli. Przez sześć lat musiał pracować jako pasterz. Wówczas dokonała się w nim odmiana życia. Nauczył się tamtejszego języka i poznał obyczaje panujące na tej wyspie. Po sześciu latach udało się mu zbiec z niewoli, lecz nigdy nie zapomniał już Zielonej Wyspy. Uważał, że jego powołaniem jest głoszenie Ewangelii w Irlandii, dlatego też zdobył odpowiednie wykształcenie w dwóch szkołach misyjnych w północnej Francji. Po śmierci św. Palladiusza, misyjnego biskupa w Irlandii, postanowiono na jego miejsce posłać Patryka. Wyświęcono go na biskupa w roku 432 i wysłano do Irlandii. Apostołował głównie na północy i zachodzie Irlandii, tam gdzie jeszcze nie głoszono Ewangelii.


Ostatni okres swojego życia Patryk spędził w jednej ze wspólnot zakonnych, oddając się modlitwie i praktykom pokutnym. Odszedł do Pana 17 marca 461 roku. Życiorys św. Patryka jest osnuty wieloma legendami. Jedna z nich mówi o czyśćcu.


W książce Narodziny czyśćca Jacques le Goff pisze, że „Kiedy św. Patryk ewangelizował bez wielkiego powodzenia krnąbrnych Irlandczyków i starał się ich nawrócić za pomocą opisywania grozy piekła oraz powabów raju, Jezus pokazał mu w miejscu odludnym pewną dziurę okrągłą i mroczną, mówiąc mu, że jeśli ktoś prawdziwym duchem skruchy i wiary spędzi tam cały dzień i całą noc, to oczyści się ze wszystkich swych grzechów i dane mu będzie ujrzeć męki złych, jak też radości dobrych. Św. Patryk wybudował kościół obok dziury, umieścił tam zakonników-kanoników regularnych, otoczył dziurę murem i zamknął ją bramą, do której klucz przechowywał przeor kościoła. (…) Miejsce to nazwano czyśćcem, a ponieważ pierwszym, kto się o tym dowiedział, był św. Patryk, całość nazwy brzmiała: czyściec św. Patryka”.


W XII wieku mnich zwany H. podczas pobytu w klasztorze cysterskim w Saltrey napisał traktat zatytułowany Czyściec św. Patryka. Przytacza w nim historię rycerza Oweina, który przetrwał próbę czyśćca po wejściu do otworu ukazanego św. Patrykowi jako wejście w zaświaty. Na czym polegała ta próba? Według przyjętego zwyczaju osoby, które chciały zejść do czyśćca św. Patryka, upoważniał do tego biskup diecezji, który najpierw usiłował wyperswadować im ten zamiar. Jeśli mimo wszystko upierali się przy swoim, to udzielał im zgody i odsyłał do przeora, u którego znajdowały się klucze do bramy. Jeżeli i on udzielił swojej zgody, wówczas kandydat musiał najpierw spędzić 15 dni na modlitwie w kościele. Po ich upływie spowiadał się, uczestniczył w mszy św., przyjmował komunię św. i był egzorcyzmowany wodą święconą, a następnie procesja prowadziła go do czyśćca. Kapłani błogosławili kandydata, przeor otwierał wrota, kandydat wchodził, czyniąc na sobie znak krzyża, po czym przeor ponownie zamykał wrota. Następnego dnia o tej samej porze procesja wracała do dziury. Jeżeli pokutnik z niej wyszedł, powracał do kościoła i modlił się przez kolejne 15 dni, jeżeli nie wyszedł, uważano go za zmarłego i wycofywano się stamtąd. Owein opowiedział dokładnie swoje przeżycia z podziemnej wędrówki. A Mnich H. spisał je twierdząc, że wizje i objawienia z mogą być bardzo użyteczne dla zbudowania ludzi żyjących. Tak jest zwłaszcza w przypadku rozmaitych form kary zwanej czyśćcową.


Autor Narodzin czyśćca podaje, że czyściec św. Patryka począł stanowić cel pielgrzymek pokutnych od końca XII wieku. W 1931 roku wybudowano tam nowy, duży kościół pod wezwaniem Świętego, a zwyczaj pielgrzymkowy przetrwał do naszych czasów i corocznie przyciąga około 15.000 pielgrzymów między 1 czerwca, a 15 sierpnia.


W 1913 roku kardynał Louge, prymas Irlandii, po wizycie w Station Island oświadczył: „Wierzę, że każdy, kto dokonał tutaj w Lough Derg pielgrzymki tradycyjnej, ćwiczeń pokutnych, postu i modlitwy, które mają wartość licznych odpustów, i kto później umrze, bardzo niewiele będzie już musiał wycierpieć na tamtym świecie”

s. Anna Czajkowska WDC

 



**************************



Z LISTÓW PRZYJACIÓŁ



NA POŻYCZONYCH SKRZYDŁACH...


Trwały uroczystości poświęcone 31 rocznicy wyboru Karola Wojtyły na papieża. Boże! 31 lat temu! Cóż to się wtedy działo!!! Świat ogłupiał ze zdziwienia - a na pewno zwariowali z radości i ze wzruszenia niemalże wszyscy Polacy. Na pewno „trzymający wówczas władzę znieruchomieli ze strachu, bo znali tego „niepokornego” i „nieprzewidywalnego” arcybiskupa z Krakowa…


W szkole, w mieście, w Polsce…, a może i gdzieś w Europie, w świecie, pamięć o Janie Pawle II trwa lub co jakiś czas intensywnieje w świadomości wielu, ale… czy to nie za mało?!...


Sprzed papieskiego pomnika w naszym mieście dobiegają słowa:

„Nie lękajcie się przyjąć Chrystusa i władzę Chrystusa!

Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!

Nie lękajcie się! Chrystus wie, co jest w człowieku… On jeden!...”


Wracaliśmy do domu w swojej grupie. Nieco zamyśleni, ale już odlegli od tych myśli, treści, śpiewów, które towarzyszyły dzisiejszym uroczystościom. Jak zwykle Marcin zabawiał całe towarzystwo swoimi dowcipami. Śmialiśmy się serdecznie i… było fajnie! Przy „Rozmarino” mimo woli zatrzymaliśmy się i prawie jednomyślnie wkroczyliśmy w atmosferę kawiarnianego nastroju. Dosyć często pojawialiśmy się tu całą naszą „bandą”. Soki, woda, kawa… - A może piwko?! - zagadnęła Jolka. Przecież mamy te 18! Co? - Czemu nie?! - podjął Marek. On to by za Jolką poszedł w dym - pomyślałam nieco zgryźliwie.


- A czemu tak? - zapytałam. Czy to nie głupio prosto sprzed pomnika - zaraz na piwko?! Ot mi pokolenie JP 2 !!! No i rozpoczęła się dysputa. Oczywiście każdy był najmądrzejszy. Każdy miał swoje niepodważalne argumenty… Ostatecznie zrezygnowaliśmy nie tylko z piwa, ale i z soku, wody, kawy. Wyszliśmy zniesmaczeni sami sobą… No to cześć! Pa! Nara!


Jolka szła w tę samą stronę, co ja. Nie byłam szczęśliwa z tego towarzystwa, bo miałyśmy diametralnie różne zdania na temat bycia pokoleniem JP 2, ale… tak wypadło, więc szłyśmy obok siebie szurając butami po złotych liściach i milcząc prawie zawzięcie… - No przestań się boczyć - zaczęłam. Masz prawo mieć inne zdanie, ale ja też takie prawo posiadam. - Radzę ci - rób, jak uważasz, ale nie bądź aż tak napastliwa, gdy ja mówię swoje zdanie… - Nie boczę się, naprawdę, ale… jeżeli popieram Jana Pawła II, jeżeli się nim nawet zachwycam, to czy mam być „świętoszką”?! On wyraźnie mówił, że jesteśmy wolni, że do wolności wezwał nas Chrystus… Jolka cytowała Jana Pawła II, cytowała Ewangelię… Sporo wiedziała - pomyślałam…, ale…


Jesteś niesamowita! Zatrzymałam się i powtórzyłam: Jesteś niesamowita! Naprawdę dużo wiesz. Tylko, co z tego wynika? Czy wiesz, co to jest wolność? Wydaje mi się, że to trochę tak, jakbyś chciała wznieść się i latać na pożyczonych skrzydłach, a nie troszczysz się o to, aby rozwinąć i umocnić swoje własne… Oczywiście… można też mieć własne i nimi zamiatać, ale jeżeli chcemy być wolni, to… Jolka kiwnęła mi na pożegnanie i widziałam tylko, jak zanurza się w złocistość krzewów swojego ogrodu. - Może byłam za ostra dla niej - myślałam idąc dalej. W sumie jest fajną kumpelką…


Weszłam do domu zamyślona i nie bardzo chciałam, aby mnie ktoś zahaczył z rodziny i… Ale jak się ma 4 letniego brata, to nie ma szans…


-Ja chcę te liście. Takie kororowe! Proszę… - przymilał się Wojtuś. Nie mogłam mu ich nie dać… W tej chwili odezwał się tata - No i co? Byliście pod pomnikiem? Dużo było ludzi?, Jak uroczystość?... Istne przesłuchanie - , ale wiedziałam, że to nie są tylko takie tam pytania. Tato od lipca nie wychodził z domu i był naprawdę ciężko chory. Odpowiedziałam grzecznie, chociaż bardzo chciałam uniknąć tej rozmowy, zwłaszcza, że byłam lekko poruszona spotkaniem w „Rozmarino”…


Wieczorem zadzwoniła Jolka… Cześć - chcę ci powiedzieć, że za bardzo szpanowałam w kawiarni. Wiem, że tu nie chodzi o piwo, ale o to, o co nam naprawdę chodzi… Słuchaj może byśmy coś o tej wolności, o tym, czego nas chciał nauczyć Jan Paweł II… Co ty na to?! Jolka jesteś niepojęta!!! Od razu poszerzyłaś moje patrzenie na siebie, na nas… Może ten mój pobożny egoizm tez się w jakieś dobro przemieni.


Pamiętasz, jak nasz ksiądz mówił: Jedyna Biblia, która ludzie zechcą czytać - to nasze życie… i dalej: Pan Bóg daje i zadaje, wymaga i wspomaga… Ok.!!! Do jutra! Ruszamy na własnych skrzydłach…!!!

Katarzyna Borkowska

 

**************************



Z ŻYCIA SIÓSTR I MDPC


W SKRÓCIE


12 lipca 2009 - Jubileusz domu zakonnego w Krynicy Morskiej


W lutym ubiegłego roku minęło 50 lat od chwili przybycia Sióstr Wspomożycielek do Krynicy Morskiej. Siostry zostały zaproszone przez Ojców Kapucynów, którzy przybyli tam dwa lata wcześniej, aby tworzyć ośrodek duszpasterski. Placówka sióstr przez wiele lat mieściła się przy kościele. Dopiero w 1972 roku siostry zamieszkały w zakupionym i wyremontowanym przez siebie domu przy ul. Wysokiej. Przez 24 lata współpracowały z Ojcami, angażując się w różne posługi. Siostry pracowały jako organistki, katechetki, zakrystianki, ogrodniczki, kucharki. Od 1983 roku rozpoczęły prowadzenie stołówki dla wczasowiczów we własnym domu, pracowały też jako pielęgniarki środowiskowe. Obecnie dom służy przede wszystkim jako placówka wypoczynkowa dla sióstr, ich rodzin i znajomych. Natomiast siostry, oprócz prowadzenia domu, w miarę możliwości śpieszą z pomocą chorym i samotnym w środowisku.

W niedzielę 12 lipca 2009 całe nasze Zgromadzenie dziękowało Panu Bogu za wszelkie dobro, którego doświadczyły siostry pracujące w Krynicy na przestrzeni minionego półwiecza; za każdą życzliwość Ojców Kapucynów, sąsiadów i innych dobroczyńców; jak i za to dobro, które siostry czyniły żyjącym i zmarłym, podejmując różne posługi w parafii i w środowisku. Na wszystkich Mszach św. jedna z sióstr miała możliwość opowiedzenia wiernym o Złotym Jubileuszu wspólnoty w Krynicy i o charyzmacie Zgromadzenia, a na dwóch Mszach św. o godz. 9.30 i 11.00 siostry przygotowały także oprawę liturgiczną.

 

16-24 VII 2009 Rekolekcje dla MDPC w Wielkich Oczach


Po raz pierwszy w czasie corocznych rekolekcji Młodzieżowego Dzieła, które w czasie wakacji są organizowane na Podkarpaciu, doświadczyliśmy aż takiej życzliwości od miejscowych Duszpasterzy, Dyrekcji Szkoły oraz mieszkańców wsi...

Wielkie Oczy to mała miejscowość położona w Ziemi Lubaczowskiej tuż przy granicy z Ukrainą. Nazwa pochodzi od dwóch jezior (przypominających swoim kształtem oczy), które kiedyś znajdowały się na tym terenie. W kościele parafialnym można podziwiać piękny, słynący cudami do dziś, obraz Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych. Każdego dnia gromadziliśmy się tam na Eucharystii i modlitwie osobistej. Grupa rekolekcyjna liczyła 22 osoby (w tym 12 miejscowych dziewcząt z MDPC) plus kadra prowadząca: o. Piotr Kalinowski pallotyn-misjonarz; ks. Piotr Petka - miejscowy wikariusz, s. Anna Cz., s. Anna P., s. Magda. We wsi jest także piękna, nowoczesna szkoła, w której mieści się podstawówka i gimnazjum. Z części pomieszczeń tego Zespołu Szkół w Wielkich Oczach korzystaliśmy w czasie rekolekcji w dniach 16-24 lipca, dzięki przyzwoleniu władz gminnych oraz Pani Dyrektor Jadwigi Pałczyńskiej. Miejscowa ludność potraktowała nas bardzo życzliwie, obdarowując z niezwykłą hojnością. Dotyczyło to nie tylko produktów spożywczych. Ksiądz Proboszcz Józef Florek wraz z Akcją Katolicką zorganizowali nam jednodniową wycieczkę autokarową, a w ostatni pełny dzień naszego pobytu także dzięki nim i rodzicom uczestniczek rekolekcji mogliśmy spędzić kilka godzin na pożegnalnym spotkaniu przy grillu. Natomiast każdego dnia, 15 minut przed wieczorną parafialną Mszą św., mieszkańcy wsi modlili się Koronką do Bożego Miłosierdzia, prosząc o potrzebne łaski dla Ojca Rekolekcjonisty, dla Sióstr i uczestniczek rekolekcji.

Wielkie Oczy więc mają wielkość nie tylko w nazwie, ale przede wszystkim w sercach ich mieszkańców. Dlatego jesteśmy za nią ogromnie wdzięczni, a wyrazem tej wdzięczności w czasie rekolekcji były dwie Msze św., sprawowane w intencji Dobroczyńców (jedna z udziałem wiernych w niedzielę). Modliliśmy się, aby sam Pan Bóg był dla nich nagrodą za okazane nam dobro.


Śluby wieczyste s. Izabeli - 13 IX 2009


W wigilię święta Podwyższenia Krzyża Świętego - 13 września - w Sulejówku odbyła się uroczystość ślubów wieczystych s. Izabeli. W niedzielę, w czasie Mszy św. o godz. 11.00, s. Izabela, klęcząc przy Przełożonej Generalnej, złożyła na jej ręce swoje ślubowanie, że świadoma udzielonej jej łaski powołania do Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, z miłości do Pana Boga pragnie przez całe życie naśladować Jezusa Chrystusa, zachowując czystość, ubóstwo i posłuszeństwo.


W dniach 19-20 września 2009


Odbyły się rekolekcje dla Apostolskiego i Młodzieżowego Dzieła Pomocy dla Czyśćca oraz dla sympatyków tej grupy działającej przy Polskiej Misji Katolickiej Ojców Redemptorystów. W rekolekcjach, które głosiła s. Anna Czajkowska wzięło udział ok 70 osób. Rozważania rekolekcyjne koncentrowały się wokół tematu: "Nie lękaj się! Ja Jestem! - mówi Pan" Posługę sakramentalną, jak co roku pełnili Ojcowie Redemptoryści i Ojcowie Franciszkanie, którzy użyczyli pomieszczeń parafialnych na to spotkanie. Jesteśmy ogromnie wdzięczne wszystkim osobom, które zaangażowały się w przygotowanie rekolekcji: Ojcom Redemptorystom, s. Małgorzacie, która w ciągu roku zajmuje się Dziełem, członkom Dzieła oraz tym osobom, które w czasie trwania rekolekcji włączały się w różne posługi.


Rekolekcje dla dziewcząt w dniach 16-18 października w Sulejówku


Prowadzili je: o. Adam Michalski OFMCap; s. Renata i s. Anna P. Były to bardzo pamiętne dni, gdyż akurat w tym jesiennym czasie nagle spadł obfity śnieg, który sparaliżował na kilka dni całą Polskę - Sulejówek także. Był problem z prądem, a więc i z ogrzewaniem domu. Początek rekolekcyjnego skupienia nosił więc piętno ciemności i zimna;) Na szczęście dziewczęta, które przyjechały spędzić weekend w naszej zakonnej wspólnocie bardzo szybko, pod wpływem konferencji głoszonych przez o. Adama, ogrzały atmosferę swoimi sercami:)) Pomogły w tym także trochę Siostry i jak widać na zdjęciach (na poprzedniej stronie), uśmiech prawie nie schodził z ich miłych twarzy. Miejmy nadzieję, że z tą pogodą ducha wróciły do domów, aby tam podzielić się doświadczeniem spotkania z Bogiem.

 



27-29 XI w Sulejówku


Odbyło się spotkanie formacyjne dla kandydatek do Zjednoczonych Sióstr Wspomożycielek, które prowadziła Siostra Odpowiedzialna. W niedzielę kilka osób zostało przyjętych przez Przełożoną Generalną do Postulatu - czyli do pierwszego etapu formacji.

 

8 grudnia - w urocz. Niepokalanego Poczęcia NMP


Nasze Zgromadzenie założyło nową placówkę. Jesteśmy bardzo wdzięczne Panu Bogu i Matce Bożej, że Siostry mogły zamieszkać w Częstochowie w pobliżu Jasnej Góry. Jest to dla nas wielka łaska móc w Kaplicy Cudownego Obrazu modlić się i powierzać Maryi sprawy Zgromadzenia oraz osób, które polecają się naszym modlitwom.

 


10 LECIE MŁODZIEŻOWEGO DZIEŁA 1999—2009

 

Obiektywnie patrząc dziesięć lat to może niewiele, a jednak dla Młodzieżowego Dzieła Pomocy dla Czyśćca ten czas był bardzo obfity w Boże dary i ludzką życzliwość, za co nie możemy nie czuć ogromnej wdzięczności. Właśnie to przynaglenie do dziękowania sprawiło, że w czasie sylwestrowych rekolekcji MDPC w Sulejówku - w Domu Generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych - chcieliśmy dać temu wyraz w sposób uroczysty.


Wspólnota rekolekcyjna liczyła 38 osób - wliczając rekolekcjonistę o. Adama Piaseckiego OFMCap oraz siostry wspomożycielki (s. Annę Czajkowską, s. Annę Pękowską i s. Magdalenę Staśko). W wieczór sylwestrowy dołączyli do nas przedstawiciele dobroczyńców Dzieła: ks. Jan Babik z diec. Siedleckiej i Państwo Marta i Dariusz Kupiec oraz kilka młodych osób z Warszawy, które ze względu na pracę zawodową nie mogły uczestniczyć w rekolekcjach.


Przewodnim etapem rekolekcyjnej wędrówki była myśl bł. Honorata Koźmińskiego: „Panie, ofiaruję Ci wszystkie chwile mego życia, aby żadna z nich nie była zmarnowana dla nieba”. Ojciec Adam, w głoszonych konferencjach, wskazywał na Maryję, jako Tę, która w sposób najdoskonalszy podjęła Boże wezwanie do świętości i uczyniła to podejmując proste, zwyczajne obowiązki żony i matki, będąc przy tym Dziewicą, Oblubienicą Ducha Świętego i Matką Syna Bożego.


Przyglądanie się życiu Maryi było przygotowaniem wspólnoty rekolekcyjnej do tego, aby potrafili zaprosić Ją do swojego życia i Jej opiece powierzyć dalsze lata podążania drogą wiary. Osoby, które w swoim sercu odczytały takie pragnienie, miały możliwość podpisać Akt osobistego oddania Matce Bożej i złożyć go na ołtarzu 31 XII w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu. Wszystkie podpisane Akty były później niesione w procesji z darami eucharystycznymi w czasie jubileuszowej koncelebrowanej Mszy św. na zakończenie rekolekcji i rozpoczęcie Nowego Roku 2010. W koncelebrze modlili się: o. Adam Piasecki - rekolekcjonista, ks. Jan Babik - nasz gość oraz ks. Kapelan wspólnoty sióstr w Sulejówku Andrzej Wolski.


Po komunii św. - w ramach dziękczynienia - s. Anna Czajkowska, jako odpowiedzialna z ramienia Zgromadzenia za Młodzieżowe Dzieło - odczytała Akt zawierzenia całego MDPC Matce Bożej i ucałowała ikonę Maryi Matki Pięknej Miłości. Następnie procesyjnie do ucałowania ikony podchodziły wszystkie osoby uczestniczące w Eucharystii, a wśród nich Wikaria Generalna Zgromadzenia s. Róża Pierzchała, siostry ze wspólnoty sulejowskiej oraz członkowie Apostolskiego Dzieła, którzy pragnęli włączyć się w nasze jubileuszowe dziękczynienie.


Po Eucharystii w refektarzu, przed rozpoczęciem agapy Wikaria Generalna - w imieniu Matki - podziękowała naszym gościom za wszelkie dobro, k tórego od nich doświadczyliśmy. Byli to tylko przedstawiciele licznego grona Dobroczyńców, którzy nie mogli przybyć na tę uroczystość ze względu na różne obowiązki. Wikaria wręczyła ks. Janowi, o. Adamowi oraz Państwu Marcie i Dariuszowi Certyfikaty nadania tytułu „Oddany Przyjaciel”. Do innych dotrą one pocztą:) Oddanymi Przyjaciółmi są także ks. Paweł Liszka i ks. Mariusz Godek z diec. Rzeszowskiej; o. Adam Michalski OFMCap; ks. Piotr Kalinowski SAC; Pani Maria Binda członkini ADPC ze Szczecina; Pani Maria Facon animatorka ADPC w Adamowie; Pani Maria Buta animatorka ADPC we Wrześni; Pan Mieczysław Stefański właściciel zakładu meblarskiego w Kobyłce oraz wieloletnie i najbardziej zaangażowane członkinie MDPC Marta Mróz i Marta Poświatowska. Wszystkich Dobroczyńców nie jesteśmy w stanie wymienić, bo jest ich bardzo wielu. Należą do nich ci, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że MDPC może cieszyć się już 10 rocznicą istnienia i apostolskiego zaangażowania w niesienie pomocy zmarłym cierpiącym w czyśćcu. W tym czasie opracowano i wydano wiele broszur formacyjnych dla Młodzieżowego Dzieła, które w tej chwili są także dostępne w formie książkowej jako pozycje wydane nakładem Edycji Św. Pawła (7 tytułów), a dwie następne są już przygotowywane w Wydawnictwie do druku i powinny się ukazać w 2010 roku. Przeprowadzono kilkadziesiąt serii rekolekcji i dni skupień dla młodzieży należącej do MDPC. Dzieło liczy obecnie prawie 1000 członków z różnych diecezji polskich, białoruskich i łotewskich. Wiele dziewcząt należących do MDPC podjęło drogę życia zakonnego - spośród nich cztery wstąpiły do naszego Zgromadzenia. Członkowie Dzieła są też w seminariach różnych diecezji, a niektórzy z nich już służą jako kapłani. Naszą radością jest także i to, że osoby wstępujące w związki małżeńskie nadal pragną być w MDPC i modlić się za dusze czyśćcowe.


Po oficjalnych podziękowaniach zasiedliśmy wspólnie do stołu, aby spożyć jubileuszowy tort oraz inne smakołyki przygotowane przez Siostry i przez Panią Marię z Adamowa. Na zakończenie - mimo że była już prawie trzecia nad ranem - uczestnicy rekolekcji jeszcze trzy godziny bawili się tańcząc i śpiewając karaoke. Po krótkim odpoczynku, po podziękowaniu Ojcu Rekolekcjoniście oraz grupowym, przyszedł czas rozstania… do następnych rekolekcji:))

 


Akt zawierzenia MDPC Matce Bożej

1 stycznia 2010 - Maryi Świętej Bożej Rodzicielki

 

Maryjo, Przenajświętsza nasza Matko, Pani i Królowo. Oto dziś upadając do stóp Twoich Przenajświętszych, pragnę uczcić Twoje Święto i 10 rocznicę powstania MDPC.


Dziękujemy Tobie Maryjo za wszelkie łaski, które dla nas wyprosiłaś u Syna Twojego, za nieustanną opiekę nad Młodzieżowym Dziełem i nad każdą osobą do niego należącą.


Maryjo, Najukochańsza Matko nasza, oto ja – siostra odpowiedzialna z woli Bożej i z woli Zgromadzenia za Młodzieżowe Dzieło, które od 10 lat istnieje przy Zgromadzeniu Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, upadam dziś do stóp Twoich i zawierzam Tobie na zawsze całe Dzieło, prosząc, abyś przyjęła je pod szczególną Swoją Opiekę dla większej chwały, czci i uwielbienia Boga w Trójcy Jedynego.


Prowadź tę młodzież i kieruj ku całkowitemu oddaniu Twojemu Synowi, a naszemu Panu i Zbawcy.


Niepokalana Maryjo, Matko Miłosierdzia, najukochańsza nasza Pani i Królowo rozporządzaj Dziełem według swego upodobania dla zbawienia wszystkich ludzi żyjących oraz zmarłych poddanych oczyszczeniu.


Twoimi Maryjo są, a więc Ty ucz ich kochać Jezusa; prowadź i strzeż w codziennym życiu; wspieraj ich w rozeznawaniu drogi powołania i wypraszaj potrzebne łaski, aby swoją modlitwą i ofiarą pomagali zmarłym cierpiącym w czyśćcu jak najszybciej dojść do nieba!

Amen.

 


III ROK WIELKIEJ NOWENNY


przed 100 rocznicą śmierci bł. Honorata Koźmińskiego

 

Trzeci Rok Wielkiej Nowenny, którego przewodnim tematem jest Modlitwa i Eucharystia, rozpoczął się 16 grudnia 2009 roku, a jego uroczysta inauguracja odbyła się w Nowym Mieście nad Pilicą. Do Sanktuarium bł. Honorata przybyli m. in. biskup drohiczyński o. Pacyfik Antoni Dydycz; wiceprowincjał Braci Mniejszych Kapucynów o. Krzysztof Lewandowski oraz generalni i prowincjalni przełożeni zgromadzeń honorackich.


Zgromadzenia patronujące obchodom trzeciego roku nowennowego przygotowały okolicznościową adorację (Siostry Westiarki Jezusa) oraz akademię ku czci bł. Ojca Honorata (Córki Matki Bożej Bolesnej) pt. Cztery kromki .


W referacie s. Grażyny Mucha WJ Modlitwa i Eucharystia w życiu bł. Honorata Koźmińskiego zamieszczonym w Przewodniku czytamy: „Bez wątpienia modlitwa była dla Błogosławionego pokarmem dla duszy, warunkiem dla duchowego wzrostu, podstawą w dążeniu do świętości, bo jak pisał w Notatniku Duchowym: jak bez orania nic nie rośnie, tak bez modlitwy. (…) Ojciec Honorat uważał, ż modlitwa jest lekarstwem na wszelkie zło, które może zawładnąć duszą człowieka i jego życiem. (…) Uczestnictwo w ofierze Mszy św. było przebywaniem na godach weselnych w Galilei, gdzie gospodarzem jest sam Chrystus, który we wszystkich Maszach św. czci, chwali i miłuje, i dzięki składa, i służy, i uwielbia Trójcę całą mocą swego Bóstwa i całą mocą Człowieczeństwa, w sposób tak wzniosły i niepojęty, że Jego modlitwa i dziękczynienie przewyższa wszelką modlitwę Aniołów i wszelką cześć świętych.


Czas szczególnego zgłębiania modlitwy i Eucharystii w życiu Ojca Honorata w ciągu kolejnego roku Wielkiej Nowenny ma służyć pomocą wszystkim zgromadzeniom honorackim w ponownym odkryciu tych dwóch filarów życia duchowego i opierania na nich swojego codziennego podążania do świętości.

WDC.

 


MYŚLI BŁ. OJCA HONORATA O EUCHARYSTII


Pozwólcie Panu Jezusowi (ukrytemu w Najświętszym Sakramencie) robić ze sobą, co zechce, a On wasze dusze pokrzepi, On je oczyści, On je powoli przemieni w Siebie…

  

Jakże jestem szczęśliwy, gdy mogę składać Ofiarę Ciała i Krwi Syna Twego, nie zamieniłbym tego szczęścia za żadne świata tego i przyszłego wielkości, bogactwa i rozkosze.

  

Komunia święta jest lekarstwem, więc jest wielką lekkomyślnością, kiedy się pozbawia takiego skutecznego środka i do poprawy, i do ustrzeżenia się od grzechu, i do rozbudzenia gorliwości.

 

Pan Jezus w Komunii świętej przychodzi nie dla Twej pociechy, ale dla posilenia cię na duchu.

 



**************************